Gaja.TV – Jak umiejętnie posługiwać się swoją żeńską mocą – Szamanka Aisu

Oto następne wiadomości przekazane przez syberyjską szamankę Aisu.

Wiadomości z pierwszej ręki, a nie od domorosłych badaczy z za biurka, czytających wypociny twórców, na zamówienie założonych tez, aby mydlić oczy.

Dla tych badaczy szamanka, jest kapłanką religii szamanizmu. W ten sposób chcą zrównać Wiarę Przyrody z religiami, a wiedunów z kapłanami – klechami religii.

Szamanki i szamani, to w rozumieniu słowiańskim wiedunowie, wiedzący, wiedźmy. Nie są to pastuchy zaczadzonych baranów – niewolników religii, a szamanizm nie jest religią, lecz wiedzą – wiarą.

Posłuchajcie, co mówi syberyjska szamanka Aisu. Są to wiadomości ważne nie tylko dla kobiet, ale również dla mężczyzn.

Przy okazji można łatwo nauczyć się j. rosyjskiego, bo szamanka Aisu bardzo wyraźnie mówi w tym języku.

Agnimir

Reklamy

Słowianie – organizacja społeczna

Nagrałam wykład na temat demokracji wiecowej i demokracji wojennej, czyli ustroju społecznego dawnych Słowian. Zapraszam do obejrzenia.

Dopisek: W filmie pojawia się (około 40’stej sekundy) zdjęcie domku, do którego na chwilę wyszedł sołtys. 😀 Życzę dużo radości podczas oglądania. 😀 😀

Dragomira

Żiva – ochrona zabytków

Założyliśmy stowarzyszenie. „Śmy”, to na ten moment, szesnaście osób, w tym ja i Adam Smoliński, a przede wszystkim pewien Góral z Żywca, który jest pomysłodawcą. Skryba też wyraził wolę przystąpienia, ale z przyczyn wyższych, jeszcze się nie zapisał.

Stowarzyszenie nosi nazwę Żiva, na cześć słowiańskiej Bogini, od której pochodzi też nazwa Żywca.

Głównym celem powstania stowarzyszenia jest ochrona artefaktów. Zapewnienie tego minimum kontroli nad odnalezionymi zabytkami, jakie prawo daje osobom prawnym (m.in. stowarzyszeniom), a którego nie daje osobom fizycznym (zwykłemu znalazcy). Ogłaszamy, że istniejemy, ponieważ oferujemy Wam naszą pomoc, jeśli coś znaleźliście i obawiacie się, że zostanie to zaniedbane, ukryte, albo już zgłosiliście znalezisko, i właśnie tak się dzieje. Mamy już w tym trochę doświadczenia a wśród nas są prawnicy. Można się z nami skontaktować mailowo (nasz adres zostanie tu wpisany, jak go założymy) oraz za pośrednictwem niniejszego bloga.

Nie zapraszamy do zapisywania się do nas. Nie chcemy mieć dużej liczby członków. Ponieważ rządzimy się demokratycznie, musimy bardzo uważać, kogo przyjmujemy.

Szykujemy dla Was dwie niespodzianki, jedną archeologiczną, drugą muzyczną. Jestem pewna, że obie Wam się spodobają.

Dragomira

linki dla zainteresowanych ochroną zbytków:

http://www.mkidn.gov.pl/pages/posts/poszukiwanie-zabytkow-po-1-stycznia-2018-r-8053.php

https://www.prawo.pl/prawnicy-sady/nowa-ustawa-ma-pomoc-w-ochronie-zabytkow,71036.html

http://gawlowskakancelaria.pl/zmiany-przepisach-o-ochronie-zabytkow/

http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20170002187/O/D20172187.pdf

 

Czym jest wiara? Wiara a religia

Wiara a religia

Czym jest wiara?

Wiara to wiedza o świecie. To, co dla jednego jest wiedzą, dla drugiego jest wiarą.

– Czy rozumiesz, w jaki sposób działa samochód, a komputer; czy potrafiłbyś te urządzenia poskładać, gdyby były rozłożone na części?

– Czy rozumiesz, jakie procesy zachodzą pomiędzy naciśnięciem klawisza w jednym telefonie komórkowym, a odezwaniem się dzwonka w drugim?

– Czy potrafisz wyjaśnić, co takiego się dzieje, że jak naciskasz przycisk kontaktu, zapala się żarówka?

Jeśli tak, to jest to dla Ciebie wiedza. Zaś, jeśli nie, wierzysz innym na słowo, że samochód wprawia w ruch praca silnika i poprzez przewody płynie prąd, a telefony działają na zasadzie jakichś nadajników i odbiorników, to jest to dla ciebie wiara.

Wiara / Wiedza

Jest próbą zrozumienia świata, zjawisk i procesów w nim zachodzących. Zajmuje się wszystkim tym, czym zajmuje się nauka oraz wieloma zagadnieniami, jakimi współczesna nauka się nie zajmuje. Takimi, jak np. duchowość (ezoteryka). Wiara w dawnych kulturach agrarnych objaśniała również, kiedy siać, kiedy kosić, bo jest to część wiedzy o świecie, a wiara to wiedza.

Czym różni się wiara od religii?

Cechy wiary:

– Jej celem jest uczynienie świata oraz zjawisk i procesów w nim zachodzących bardziej zrozumiałymi dla człowieka, by w ten sposób ułatwić mu poruszanie się w nim.

– Jest współtworzona przez wielu różnych wiedzących (mędrców) oraz zwyczajnych ludzi, przez zbiorowość na przestrzeni bardzo długiego czasu.

– Każdy może mieć i głosić swoje poglądy.

– Nikt nie twierdzi, że inni mają się go słuchać, bo jakiś bóg go wybrał.

– Ulega naturalnym, bezkonfliktowym przemianom w miarę, jak zmianom ulega wiedza i realia życia wyznawców.

– Światy, materialny i duchowy są ze sobą nierozłączne, oba są szanowane, oba traktowane, jako integralna część życia ludzkiego.

– Szacunek dla przyrody.

– Każdy wierny może odprawiać obrzędy. Na ogół odprawia je najlepiej znająca się na tym osoba w grupie. Jeśli jest w niej wiedzący, to jemu przypadnie ten zaszczyt.

– Nie do pomyślenia jest, aby domagać się wynagrodzenia za odprawianie obrzędów.

– Nie do pomyślenia jest domaganie się wynagrodzenia za pracę z energią, bioenergoterapię, leczenie, przewidywanie przyszłości.

– Wiedzący, szamani – posługując się współczesną nomenklaturą, naukowcy, lekarze, bioenergoterapeuci, fachowcy z różnych dziedzin utrzymują się z pracy rąk własnych.

– Brak warstwy duchownych, żyjących na koszt wiernych.

– Brak osoby założyciela.

– Brak świętych ksiąg, rzekomo podyktowanych przez jakąś istotę nadprzyrodzoną (boga, anioła).

– Częsty zakaz spisywania wiedzy, aby uniknąć fałszerstw.

– Brak dogmatów i sztywnej doktryny.

– Brak nakazów i zakazów, do których wierni mają się stosować. Jest za to przewidywanie skutków swoich działań i ponoszenie ich konsekwencji.

– Nie ma podziału na dobro i zło.

– Brak pruderii w sprawach seksu.

– Powszechny szacunek dla kobiet i wysoka ich pozycja społeczna.

Cechy religii:

– Założyciel: Zaratustra ( Żar Zdusz, Zoroaster), Budda, Mojżesz (Ahmose-ankh), Jezus (Joszua), Mahomet (Muhammad ibn Abd Allah ibn Abd al-Muttalib) i inni.

– Święta księga rzekomo podyktowana przez jakąś istotę nadprzyrodzoną (boga, anioła) wybranemu człowiekowi lub grupie wybrańców.

– Dogmaty.

– System zakazów i nakazów (jak wyznawcy mają żyć).

– Założyciel, święta księga, dogmaty oraz system nakazów i zakazów są fundamentami religii.

– Warstwa duchownych zajmujących się tylko zgłębianiem świętych ksiąg, teologią, modlitwą oraz posługami duchowymi (odprawianiem kapły), żyjących na kosz wiernych.

– Pogląd, iż „kapłani” są niezbędni do pośrednictwa z bogami/bogiem.

– Ofiara jest przeznaczona dla kapłanów.

– Tworzą ją założyciel, prorok/prorocy, uczniowie założyciela oraz węższe bądź szersze grono kapłanów uczonych w piśmie.

– Własne poglądy może mieć i głosić węższe (w katolicyzmie tylko nieomylny papież) lub  szersze (każdy uczony w piśmie – rabin, imam) grono. Pozostali, zwłaszcza zwykli  wyznawcy nie mają takich uprawnień (głoszenie teorii odmiennych niż głosi nieomylny  papież jest herezją).

– Tłumaczenie różnych zjawisk w stylu: „widocznie bóg tak chciał”, „niezbadane są wyroki  boskie”, „tajemnica wiary”.

– Podział świata na dobro i zło.

– Deklarowana pogarda dla świata materialnego.

– Pogarda dla przyrody.

– Pruderia w sprawach seksualnych.

– Negatywny i pogardliwy stosunek do kobiet – „Kobieta zło i pomiot szatana”.

fragment książki pt. „Co każdy Słowianin wiedzieć powinien Zeszyt I” Dragomiry Płońskiej

Ofiara, żertwa, kapła, obiata

Ofiara, żertwa, kapła

Jest darem składanym bogom lub bliskim zmarłym ludziom w podzięce za wyrządzone dobro, opiekę oraz prośbą, aby ta opieka dalej trwała. Są różne rodzaje ofiar. Można składać, jedzenie i przedmioty; można ofiarować czyn lub zaniechanie czynu.

Żertwa i kapła są synonimami pojęcia ofiary.

Ofiarnik składa ofiarę z ofiary.

Żerca składa żertwę z żeru lub żarcia.

Kapłan składa kapłę z kapłona.

Ofiarnik, żerca i kapłan to też synonimy.

Jak widać, najczęściej składano żertwę z jedzenia, skoro słowo żarcie, oznaczające ofiarę, stało się synonimem słowa jedzenie.

Rzeczywiście, najczęstszą formą ofiary składanej przez Słowian była obiata.

Ponieważ niedziela to dzień poświęcony Bogu Słońca, a kogut i kura to ptaki poświęcone również Bogu Słońca, na niedzielną obiatę składano kapłona (czyli kastrowanego, tuczonego koguta) lub kurę, zazwyczaj w postaci ugotowanego z nich rosołu.

Każdy człowiek składający kapłę, żertwę, ofiarę, podczas wykonywania tych czynności jest kapłanem, żercą, ofiarnikiem, bo pełni taką funkcję.

Tak, jak każdy, kto gotuje, pełni funkcję kucharza, jest kucharzem podczas dokonywania czynności gotowania.

U przedchrześcijańskich Słowian, funkcję kapłana (żercy, ofiarnika) mógł pełnić każdy.

Jeśli w danej grupie ludzi był tzw. „wiedzący”, to oczywiście obrządki te czynił ten „wiedzący”, jako osoba, która się na tym najlepiej zna.

Za taką posługę nie mógł pobierać wynagrodzenia, ponieważ za czynności kapłańskie nie wolno brać wynagrodzenia. Ten zakaz jest cechą wspólną wszystkich wiar i odróżnia je od religii. Dlatego dla nas, Rodzimowierców, księża chrześcijańscy, kapłanami nie są.

 

Obiata

Jest rodzajem ofiary. Polega na tym, że ofiarowane jedzenie, darczyńcy spożywają razem z obdarowanymi Bogami lub duchami zmarłych (zależnie, dla kogo jest przeznaczona). Słowianie obiatę składali w południe. Od obiaty pochodzi określenie obiad. Dlatego obiad jadaliśmy w południe, dopóki praca w fabrykach nam tego nie uniemożliwiła.

Skandynawowie, obiatę zwaną u nich dinner (burza, bo ich Bogowie są gwałtowni) składali o godz. 17-tej. Dlatego oni (i kultury, na które mieli wpływ np. Anglicy) obiad – dinner jedzą o godz. 17-tej.

fragmenty książki pt. „Co każdy Słowianin wiedzieć powinien Zeszyt I” Dragomiry Płońskiej

Ślubne zwyczaje – prowadzenie do ołtarza

W Polsce istniał/istnieje zwyczaj, iż przed ślubem orszak pana młodego udawał się do domu panny młodej. Tam, obie pary rodziców błogosławiły młodą parę, aby ich związek był udany i dobrze im się w życiu powodziło. Wtedy też odbywało się wydanie panny młodej panu młodemu, czyli przekazanie mu opieki nad nią. Następnie narzeczeni wraz ze swoim, już wspólnym orszakiem udawali się na miejsce, gdzie odbywał się ślub. Przychodzili/przyjeżdżali razem, razem wchodzili do świątyni/urzędu. Po ślubie, rodzice witali ich chlebem i solą „na progu” domu, w którym odbywało się wesele.

Nigdy w Polsce nie było czegoś takiego, że ojciec prowadził pannę młodą do ołtarza. Ten zwyczaj jest obecny u Anglosasów. Polega na tym, iż pan młody czeka przed ołtarzem, goście siedzą w ławkach, a panna młoda pojawia się ostatnia i jest uroczyście prowadzona przez jej ojca przed ołtarz, gdzie ojciec przekazuje opiekę nad nią przyszłemu mężowi.

W literaturze, konkretnie w „Królach przeklętych” (rzecz się dzieje w XIV wiecznej Francji), zetknęłam się z opisem obyczaju (prawdopodobnie normandzkiego) polegającego na tym, iż pannę młodą prowadzi do ołtarza ojciec lub osoba go reprezentująca i pana młodego także prowadzi do ołtarza matka lub osoba ją reprezentująca. Ciekawym też zwyczajem anglosaskim jest ślubowanie w ogrodzie. Domyślam się, z czego on wynika. Otóż, mieli jakiś przesąd, obyczaj, według, którego, jeśli drzwi do kościoła, podczas zawierania w nim małżeństwa zostały zamknięte, to małżeństwo było nieważne. Ponieważ zawsze znalazł się ktoś, kto za odpowiednią opłatą zeznał, iż widział, że drzwi do kościoła zostały zamknięte, choćby na chwilę, zaczęto ślubować na otwartej przestrzeni, gdzie nie ma możliwości zamknięcia drzwi i unieważnienia tym samym małżeństwa. Już się nie da, gdy któryś z małżonków chce unieważnienia małżeństwa, wykorzystać kruczek. Podkreślam, u nas tego zwyczaju nie było, nawet nie rozumiem, według jakiej logiki zamknięcie drzwi miałoby czynić ślub nieważnym. Może chodzi o to, że na ślub może przyjść każdy i ewentualnie podać powody, dla których ślub nie może się odbyć. Gdy natomiast drzwi są zamknięte, to przynajmniej symbolicznie jest to utrudnione.

Młode (dodam, że moje) pokolenie od iluś lat (nie wiem dokładnie, jak długo to trwa) zaczęło wprowadzać nową tradycję, zaczerpniętą z amerykańskich filmów, według której ojciec prowadzi pannę młodą do ołtarza. Czasami dochodzi do takich nonsensów, iż państwo młodzi przyjeżdżają razem, idą do kancelarii podpisać dokumenty, coś załatwiają w zakrystii, a potem on ustawia się pod ołtarzem, zaś ona przy drzwiach kościoła, aby ojciec mógł ją poprowadzić do ołtarza. W tym anglosaskim obyczaju chodzi o to, aby pan młody nie widział narzeczonej w sukni ślubnej wcześniej niż dopiero, gdy jej ojciec przyprowadzi ją do ołtarza, gdyż wierzą, że to przynosi nieszczęście. Ale podkreślam, jest to anglosaski zwyczaj, nie nasz. Najbardziej śmieszy mnie, gdy widzę, jak energiczna panna młoda ustawia swojego dzieciuchowatego narzeczonego pod ołtarzem, sama idzie czatować na ojca, łapie go pod ramię, ustawia safandułowatego ojca, jak ma ją prowadzić. Wszystko, po to, aby jeden nieporadny mężczyzna mógł przekazać opiekę nad zaradną kobietą, drugiemu nieporadnemu mężczyźnie.

Od lat śmieszy mnie lub złości, zależnie od nastroju, to kopiowanie wzorców z amerykańskich filmów z przekonaniem, że są to i nasze tradycje. Przecież można się zapytać rodziców, tak jak ja to zrobiłam, to powiedzą, że czegoś takiego wcześniej u nas nie było i opowiedzą, jak było. Wczoraj, ok. godz. 11-tej, zobaczyłam w telewizji TVN program pt. „Ukryta prawda”. Widziałam w nim, jak podjeżdża pod kościół samochód, w nim panna młoda z ojcem (?!). Przyszła matka panny młodej, potem przyszedł narzeczony. Matka panny młodej strofowała pana młodego, żeby nie oglądał narzeczonej w sukni ślubnej, bo to przynosi nieszczęście (?!). Mówiła, że młoda specjalnie, od dwóch dni mieszka z rodzicami, aby przyszły mąż nie zobaczył jej przed ślubem (?!).

Tak mnie to zbulwersowało, że piszę, to, co właśnie piszę. Tak, takie są zwyczaje i przesądy, ale u Anglosasów, nie u nas. Zbulwersowało mnie to, że telewizja uczy nas anglosaskich obyczajów. Po co to robią? Ja myślę, że jest to spowodowane niewiedzą scenarzysty. Znałam kiedyś jedną dziewczynę, która pisała scenariusze do „Sędzi Anny Marii Wesołowskiej”. Była to młoda dziewczyna, świeżo po studiach, przyszła korektorka w wydawnictwie. Z tego, co słyszałam, korektorki często tak zaczynają do póki nie uda się im zatrudnić. Bardziej spiskową teorią dziejów: wprowadzają nam po cichu zachodnie zwyczaje, aby potem powiedzieć, że jest jedna, europejska, euro-amerykańska kultura.

Czyńcie, co chcecie (w granicach rozsądku), nie twierdzę, że trzeba we wszystkim i zawsze kopiować przodków, obyczaje nawet czasem trzeba zmodyfikować, bo nie przystają już do aktualnych realiów, ale na Bogów, gdy wprowadzacie nowe zwyczaje, róbcie to z głową, ze świadomością, co i po co robicie, z czego to wynika, co symbolizuje.

***

Parę dygresji, aby nie było nieporozumień:

 

  • Orszak (panny młodej/ pana młodego) składa się z osób, których obecność jest konieczna, albo ich brak byłby źle widziany oraz tych, które miały ochotę przyjść, a pojemność pomieszczeń, w jakich będą się gromadzić, pozwala na takie zgromadzenie. Wszystko zależy od realiów. Nie wszyscy goście weselni muszą przyjść do domów młodej i młodego przed ślubem, dzisiaj jest to często nie możliwe (M2), dlatego udają się do świątyni/urzędu i dopiero tam spotykają młodych. Natomiast najbliższa rodzina, świadkowie, powinni zgromadzić się gdzieś razem przed ślubem. Rodzice wówczas udzielają młodym błogosławieństwa oraz ojciec panny młodej przekazuje zięciowi opiekę nad córką. Idealnie było by, gdyby orszak młodego (wersja minimum: rodzice i świadek) spotkał się w domu, w którym on mieszka, a następnie udał do domu młodej, gdzie czeka już jej orszak (wersja minimum: rodzice i świadek), tam odbyło się błogosławieństwo i przekazanie opieki, a następnie wspólnie udali się w miejsce, gdzie odbędą się zaślubiny. Dawniej tak się to odbywało, a orszaki były bardzo rozbudowane, gdyż gości przyciągała zwykła ludzka ciekawość, wewnętrzny przymus bycia, bo „tamta na pewno tam poszła, ja nie mogę być gorsza”, nadzieja na „strzemiennego”.
  • Błogosławieństwa udzielają młodym rodzice. Jeśli ich nie ma, zastępują ich rodzice chrzestni.

Drodzy Rodzimowiercy, pamiętajmy, że rodzice chrzestni są społecznym odpowiednikiem piastunów. Myślę, że nie ma przeszkód, aby Rodzimowierca z braku piastunów uznawał rodziców chrzestnych w takich sytuacjach.

Spotkałam się z sytuacją, w której babcia młodej mówi do syna (ojca młodej), aby coś powiedział, a on na to, że oddaje głos nestorce rodu, czyli tej babci. Nie, nie, nie, to tak nie działa. Nie o nestorów rodu tu chodzi, a o rodziców. To oni mają pobłogosławić dzieci. Gdy ich brakuje, zastępują ich chrzestni/piastunowie. Zaś, gdy i ich zabraknie, ktoś, kto reprezentuje rodziców. Wtedy może to być babcia, ale jest raczej mało prawdopodobne, aby cała czwórka rodziców i cała czwórka chrzestnych wymarła, chyba że „młodzi” są po 60-tce, tylko, że wtedy babcia tym bardziej nie żyje. Oczywiście nie ma przeszkód, aby inne osoby, świadkowie, chrzestni, dziadkowie itp. coś powiedziały od siebie i również błogosławiły młodych, ale nie są od tego, aby zastępować rodziców, jeśli ci są obecni. Jak najbardziej jedno z rodziców może przemawiać w imieniu wszystkich czworga, tym bardziej po jednym z każdej pary, mogą wszyscy czworo. Gdy „młodzi” są już starsi, jest to często kolejne ich małżeństwo, a rodzice i chrzestni już nie żyją, w dobrym tonie jest, aby świadek/świadkowie wygłosił przemowę i złożył „młodej” parze życzenia pomyślności. Oczywiście oprócz świadków, mogą coś powiedzieć też i inni.

Najważniejszymi osobami na ślubie i weselu są państwo młodzi, następnie ich rodzice, potem świadkowie. Nie kłóci się to z przedchrześcijańskim, słowiańskim obyczajem, gdyż wtedy piastunowie byli świadkami na ślubie podopiecznych. Dziadkowie na ślubie i weselu nie odgrywają roli, są gośćmi. Ich ważność może wynikać jedynie z wieku oraz pokrewieństwa z młodymi.

  • Ojciec przekazuje opiekę nad córką zięciowi, gdyż powinnością mężczyzny jest opiekowanie się swoją kobietą.

Tyle teoria tylko, że praktyka relacji damsko męskich niestety bardzo uległa zmianie na niekorzyść. Winne są mamusie wychowujące maminsynków, troki od kaleson oraz rozwrzeszczane baby dyrygujące mężczyznami, a potem płaczące, że wszystko na ich głowie, że muszą sobie same radzić, że mają jeszcze jedno dziecko w domu. Tym niemniej tak jak napisałam wyżej śmieszy mnie, gdy energiczna młoda ustawia tatusia i oblubieńca, jak mają przekazywać sobie opiekę nad nią.

  • W witaniu chlebem i solą na progu domu, „próg domu” to tylko orientacyjne miejsce. Tak się mówi. Odbywa się to przed progiem domu, ponieważ w świadomości Słowian próg domu jest święty, a nawet przybrał formę feralną, że nie można się witać przez próg, bo witający się pokłócą.

Dragomira

Dogmaty Prawa Ludowego

Na blogu „SŁOWIANIE I SŁOWIANOWIERSTWO”, Lechosław Siewierski opublikował ciekawy artykuł pt. „Dogmaty Prawa Ludowego”:

https://slowianowierstwo.wordpress.com/2018/09/29/dogmaty-prawa-ludowego/

Artykuł jest przepisany i przetłumaczony ze strony: https://www.folkright.com/

Ponieważ i my zgadzamy się z tezami zawartymi w artykule, również go publikujemy, mając nadzieję na szeroką dyskusję nad tą problematyką.

***

Niedawno spotkałem się z ruchem który wychodzi na przeciw śmieciowej poprawności politycznej i antyglobalizacji. Jest nim ruch: FOLK RIGHT, powstały w bieżącym roku, 2018. ale nie bardzo widzę aby aktywnie działał (tj. strona nie jest rozwijana, co nie znaczy że ruch nie działa prężnie). Twórcy ruchu stworzyli pewnego rodzaju dogmaty, zasady którymi Folk Right się kieruje. A ja pozwoliłem sobie je przetłumaczyć.

Dlatego chciałbym poruszyć debatę, czy zgadzacie się z tymi zapisami? Czy warto ten ruch wdrożyć także w naszym kraju, bo ów prawa są bardzo uniwersalne, dla wszystkich społeczeństw Europy.

1) Prawo Ludowe (Folk Right) wierzy, że WSZYSCY ludzie na całym świecie mają prawo ochrony i zachowania swoich unikalnych, różnorodnych tożsamości etnicznych. Tak więc, domagamy się uznania tego prawa dla rodzimych mieszkańców Europy.

​1) The Folk Right believes that ALL people in the wide world have a right to protect and preserve their own unique diverse ethnic identities. Thus, we assert this right for the peoples indigenous to Europe.

2) Nie popieramy nienawiści żadnej grupy etnicznej. W rzeczywistości twierdzimy, że rasizm jest nieodłączną częścią wielokulturowości. Jesteśmy etnacjonalistami, którzy szanują etno-nacjonalistów wszystkich grup etnicznych w swoich dyrektywach, aby zachować spójność etniczną w swoich własnych narodach. Cieszymy się, że możemy współpracować z innymi grupami rasowymi dążącymi do homogeniczności etnicznej w swoich własnych narodach przeciwko siłom globalistycznym dążącym do zniszczenia różnorodności światowej.

2) We do not endorse hate of any ethnic group. In fact, we assert that racism is part and parcel of multiculturalism. We are ethno-nationalists who respect ethno-nationalists of all ethnic groups in their directive to preserve ethnic-cohesion within their own nations. We are happy to work with other racial groups seeking ethnic homogeneity in their own nations against globalist forces seeking to destroy world diversity.

3) Naszą podstawową dyrektywą jest przywrócenie Etnosu. Etnos to spójna etnokultura, która jest tkaniną utkaną z wielu tradycyjnych elementów, takich jak: rasa, język, mit, zwyczaje, tradycja i światopogląd.

3) Our primary directive is the restoration of the Ethnos. The Ethnos is a cohesive ethno-culture which is a tapestry woven of many traditional elements such as: race, language, mythos, customs, tradition, and worldview.

4) To jest, nasze oczy są mocno osadzone na naszym Ludzie, przede wszystkim. Nie będziemy pracować za marchewki zawieszone na kiju przez naszych opiekunów – bo nie jesteśmy osłami. Nasza wizja jest jasna, a nasz cel jest prawdziwy.

4) As such, our eyes are placed firmly on our Folk, first and foremost. We will not be distracted by carrots dangled by our handlers – for we are not donkeys. Our vision is clear, and our aim is true.

Czytaj dalej: https://slowianowierstwo.wordpress.com/2018/09/29/dogmaty-prawa-ludowego/

***

Do punktu 7 pragniemy dodać, że mamy nadzieję, iż pod sformułowaniem „(…) i tradycyjnego światopoglądu rodzimego Europy (…)” – (and traditional worldview indigenous to Europe) nie kryje się światopogląd chrześcijański, który błędnie jest uważany za tradycyjny dla Europy.

Cóż znaczy ok. 2000 lat chrześcijaństwa w Europie wobec wielu tysięcy lat wiar rodzimych (tzw. pogańskich)?

Dragomira i Agnimir