Germania Magna czyli Gotts mit uns

germania-7

Już trzy tysiące lat przed naszą erą, pomiędzy Renem a Wołgą, istniała bardzo rozwinięta germańska cywilizacja. To tutaj, nad Wisłą, wymyślono koło, a nie w żadnej Mezopotamii. Ci Aryjczycy, przybysze z żyznej Skandynawii, byli pionierami uprawy zbóż. To tu a nie nad Nilem zaczęto uprawiać pszenicę. Udomowili słonie leśne, tury, dziki, kaczki i gęsi. Tury zaprzęgli do wozów. Największe prehistoryczne zakłady przemysłowe to germańskie Krzemionki koło Opatowa, gdzie wydobywano krzemień, warzelnia soli w Wieliczce, kopalnia miedzi w Złotej oraz olbrzymie kilkudziesięciohektarowe zakłady tekstylne w Bronocicach. Ci Ariowie a właściwie Hariowie od starogermańskiego słowa hara czyli góra, lub też Gardikanie, jak ich później będą nazywać Grecy, od starogermańskiego słowa gard czyli gród. Hariowie, inaczej Gardikanie, uprawiali len, konopie przemysłowe i narkotyczne, proso, owies, żyto, jęczmień, pszenicę, groch, soczewicę, buraki, topinambury, brukiew, rzepę i kapustę. Oprócz w.w. zwierząt, hodowali również importowane z południa kozy, owce i kury, które przez jakiś dziwny przypadek udało się udomowić podludziom. Już wtedy, pięć tysięcy lat temu, ubierali się w lniane koszule i spodnie lub spódnice oraz wełniane płaszcze. Ich stroje były pięknie haftowane i kolorowe, albowiem znali już farby. Mieszkali w drewnianych domach wzorowanych na stylu zakopiańskim wymyślonym przez Witkacego. Już wtedy, oczywiście, mieli piece i szyby w oknach, rolety, drzwi antywłamaniowe i zamki Gerda. Wynaleźli technologię wytopu brązu i żelaza.

Niestety, podludzie z południa nie uszanowali własności intelektualnej Germanów. Dodajmy, opatentowanej, pierwsze patenty na świecie. Otóż, ciemni podludzie wykradli Hariom tajemnicę obróbki metali. Dlatego, ci szlachetni altruiści, jakimi zawsze byli Germanie, postanowili zanieść im oświaty kaganek, ucywilizować trochę, na ile można ucywilizować podludzi, i nauczyć ich praworządności oraz szacunku dla aryjskiej własności intelektualnej i wyższości kulturowej. Wysłali, więc do Azji swoją armię. Tu znów objawili swoją wyższość cywilizacyjną zakładając wiele miast i udomawiając konie.

Drugą armię posłali do Grecji w celu zniszczenia kultury minojskiej na Krecie i założenia mykeńskiej. Tak też się stało. Ponad to Gardikanie pozakładali miasta w Helladzie, wprowadzili tam swoją organizację terytorialną, opole, przez Greków zniekształconą na polis. Dali im też swoją mitologię oraz germański język, bo południowcy wcześniej tylko chrumkali. Przykładowo, Chaos to zniekształcone przez czarniawych ignorantów Całość, Okeanos – Okołonas, Zeus, Dzieus, Diaus – Dzień. Przynieśli też ze sobą z północy, takie nie znane wcześniej głąbom zdobycze cywilizacji jak amfory baniaste wzorowane na polskich dziewiętnastowiecznych dwojakach, w których żony nosiły mężom obiad na pole, lniane tuniki, bo ta sfołocz do tej pory chodziła w spódniczkach z liści kaktusa, hodowla kóz i uprawa winorośli.

Aryjska armia azjatycka, po podbiciu terenu, na wschód po góry Ałtaj, na południe po dorzecza Amu-Darii i Syr-Darii, wybudowała Mur Chiński. Potem, dwie mniejsze armie skierowane zostały, jedna do Iranu, druga do Indii, by tam zaprowadziły cywilizację. Ciapatym w Iranie dali język, rydwany i religię, z której tamci nic nie zrozumieli. Ich prorok, Zoroaster, tak zniekształcił wiarę germańską, że powstał z tego mitraizm i trzeba go było zlikwidować za szerzenie herezji. Hariowie w Indiach, natomiast, udomowili słonie, nauczyli miejscowych uprawy ryżu, ludzkiego języka, pisma i mitologii. Podobieństwo pomiędzy sanskrytem a językiem niemieckim i innymi językami skandynawskimi jest uderzające:

Śnaty – Śniady

Żivi – Żywy

Dva – Dwa

Dvaja – Dwoje

Tri – Trzy

Czatur – Cztery

Budda – Przebudzony

Bhuriśrava – Bolesław

Brahma – Brama

Agni – Ogień

Dam – Dom

Dhajati – Doić

Mati – Matka

Bratr – Brat

Żani – Żona

Cacera – Córa

Joni – Łono

Rodhati – Rodzić

Jebhati – Kopulować

Bhaga – Bóg

Śivata – Święty

Nabhas – Niebo

Svar – Swaróg

Veda – Wiedza

Znati – Znać

Budżati – Budzić

Asti – Jest

Bhavati – Bywać

Giri – Góra

Vati – Wiać

Dvara – Drzwi

Dadati – Dać

Praszati – Prosić.

Trzecia armia wyruszyła na Egipt. Czciciele kotów po raz pierwszy zobaczyli na oczy pojazdy na kołach i konie, a na nich ludzi strzelających z łuków, broni, której jeszcze nie znali. Sami mieli tylko drewniane pałki i proce. Myśleli, że to armagedon. Tu również Gardikanie, nie wiadomo, dlaczego nazywani przez miejscowych Hyksosami, wnieśli trochę kultury, ale nie na długo, bo niewdzięczni Egipcjanie wygonili ich sto lat później.

Czwarta armia podbiła Azję Mniejszą i Mezopotamię. Słyszeliście może o Hetytach? To oni.

Po zakończeniu podbojów, Germanie, jak zawsze filantropi, aby dożywiać ubogie ludy południa, założyli uprawy bawełny w Szwecji oraz ryżu na wyspach duńskich. Na marginesie, ryż to słowo germańskie, od rezać, czyli ścinać. Oczywiście, podludzie nie docenili gestu. Nie tylko nie podziękowali ładnie, ale też przyszli nad Bałtyk aby wlać Hariom i ukraść im bursztyn.

Rzecz jasna Germanie nie z tych, co dadzą sobie w kaszę dmuchać, pobili najeźdźców w wielkiej bitwie nad rzeką Dołężą w Meklenburgii. Bitwa ta przeszła do ananałów historii i literatury jako wojna trojańska o Helenę, czyli o bursztyn.

Rasa panów nie mogła puścić płazem takiej bezczelności ze strony podludzi. Wysłano na rozwydrzonych niewolników kolejne armie, które przeszły do historii pod nawą Ludów Haratu lub też Baratu, Bharatu.

Po tym zabiegu przez długi czas był spokój i wiadomo było, kto panuje nad światem, niezwyciężone lwy północy, władcy stepów i mórz, ludy Haratu roznoszące Azję na kopytach swoich koni, potomkowie tytanów, bursztynowi ludzie szakale, lud z najciemniejszych otchłani Hadesu, któremu matką była mityczna wężowa potworzyca Echidna, jasnoocy wojownicy-jaszczury w łuskowych zbrojach, mówiący syczącym, szeleszczącym językiem byli bogami dla podludzi. Do czasu. Bezczelność niewdzięcznego plebsu nie zna granic ani umiaru, czasem nawet bogów i panów się nie lęka.

Narodził się taki jeden zwany Dariuszem I Wielkim. Pers, aryjczyk z pochodzenia, ale z mózgiem zlasowanym mądrościami Zoroastry. Obwołał się samozwańczo królem królów wszystkich Hariów i ruszył z wielką armią na niezwyciężonych ludzi północy. Od prawowitego króla królów wszystkich Hariów, rezydującego na Wawelu, zażądał poddania się sobie. Ten go wyśmiał i odpowiedział, że jedyny sposób w jaki Dariusz mógłby go sprowokować do walki, to zagrożenie grobowcom germańskich władców. Dariusz nie umiał ich znaleźć, nie wiedział, że znajdują się w Karpatach. Scytowie, tak ówcześni Grecy nazywali Germanów, przewłóczyli Persów po ukraińskim stepie, nie wydawszy walnej bitwy nie godnemu jej przeciwnikowi, zdziesiątkowali mu wojsko. Pewnego dnia Hariowie pokazali się Persom. O świcie stanęli na odległość strzału z łuku od ich obozu. Pomiędzy dwie armie wbiegł zając, Scytowie nic sobie nie robiąc z bliskości wroga, urządzili sobie zabawę w gonienie zająca, chociaż mogli go po prostu zastrzelić. Dariusz poczuł się tym tak zlekceważony, że z podkulonym ogonem i niedobitkami wojska, uciekł do Persji.

Znów długo był spokój, na krótki czas przerwany przez dwóch Macedończyków z przerostem ambicji, Filipka i Olka, ale Gardikanie szybko przywołali ich do porządku, gdy tylko ci podskoczyli trochę za wysoko, i znowu był spokój.

Wówczas na arenę dziejów wkraczają Rzymianie, potykając się o sznurowadła własnych sandałów. Myślicie, że te głupy podbiłyby taki kawałek świata bez pomocy Germanów? To jesteście w grubym błędzie. Hariom się po prostu nudziło. Lubili sobie powalczyć, a nie bardzo już mieli, z kim, bo jakoś nikt nie chciał im podskakiwać. Dlatego część z nich służyła w armii zwanej rzymską i walczyła z innymi Gardikanami, nazywanymi przez Latynów Germanami, bądź Sarmatami. Ci kretyni, Rzymianie, byli takimi ignorantami, iż myśleli, że jak część wojska jest piesza, część konna, część płynie na statkach, to mają do czynienia z trzema różnymi ludami. O Europejczykach zachodnich mówili: „My ich nazywamy Galami, Brytami, Iberami, a oni się wszyscy uważają za Celtów???!!!” Naprawdę uwierzyliście, że ktoś tak nierozgarnięty mógł coś podbić? Uważacie, że faceci w krótkich spódniczkach mieli jakieś szanse z tymi noszącymi spodnie? Ba, nie jakieś tam spodnie, tylko lniane portki!

Jeśli jesteśmy już przy strojach, to kurduplowaci południowcy, te swoje pióropusze na hełmach, ściągnęli od rosłych pół nocników, gdy zobaczyli, że dzięki nim wydają się jeszcze roślejsi.

Nawet w potyczkach z Brytami i Piktami Romanie nie radzili sobie. Kogo wtedy wołali na pomoc? Sarmatów, Swebów, Anglów, Jutów. Od germańskich Sarmatów pochodzą legendy o królu Arturze, rycerzach okrągłego stołu, zaklętym mieczu, który dla Haryjczyków symbolizował boga wojny, Słońce.

W końcu Gardikanom się najzwyczajniej w świecie znudziło. Nawet Hunowie, czyli Germanie stepowi, nie podkręcali już zabawy. Cóż, każdy sport wychodzi kiedyś z mody. Kiedy Germanie zakończyli zabawę w wojenkę z Rzymem, skończył się Rzym. Chociaż ci z północy nie zaprzestali zabawy z południowcami, potrafili być wobec nich bardzo wredni, robili sobie z nich jajca, np. sprzedawali im ołowiane rury wodociągowe. Jakby Latynowie i bez tego nie byli głupi.

I wszystko byłoby dla Germanów dobrze, i wiecznie rządziliby światem, gdyby nie Słowianie. Wypełzli z bagien Prypeci, w łykowych łapciach, w lnianych koszulinach. Plenni jak króliki, niezniszczalni jak karaluchy, zadeptywali odwiecznie germańską ziemię. Byli jak klęska żywiołowa, jakiej jeszcze nie znał świat … ale poznał. Mnożyli się w nieprawdopodobny wręcz sposób, musieli mieć laboratoria, jakich nie mamy w dwudziestym pierwszym wieku, i się w nich klonować. Byli gorsi od największych demonów, bo gdy nikt jeszcze o nich nie słyszał, nikt ich jeszcze nie widział, to już cesarz bizantyjski, robił przeciwko nim umocnienia. Byli jak szarańcza, która przesłoniła jasne aryjskie niebo. Gardikanie, prawowici mieszkańcy tych ziem, pierzchali przed nimi gdzie pieprz rośnie i raki zimują. Kto nie zdążył uciec ten został zasymilowany, zeslawizowany. Nie wiadomo jak i kiedy to się stało. Nikt nie odnotował w żadnej kronice, tak wiekopomnego wydarzenia jak to, że podludzie podludzi wygnali z matecznika niezwyciężoną rasę panów, nadludzi, herosów. Słowian zauważono dopiero, gdy stanęli z machinami oblężniczymi pod Konstantynopolem, gdy wypowiedzieli wojnę samemu Karolowi Wielkiemu, władcy Franków. W przeciągu dwóch pokoleń zajęli dwie trzecie obszaru Europy. Walczyli jednocześnie na kilku frontach naraz a przecież większość z nich, w tym czasie nie walczyła, tylko pasała bydło i uprawiała rolę. To iluż ich było? Mrowie nieprzeliczone wypluwały bagna Prypeci i Dniepru, jakby się wrota piekieł otworzyły na zgubę rasy panów, od których ich potężni bogowie nagle odwrócili swe oblicza. Ach, cóż zrobili szlachetni potomkowie tytanów, że tak okrutnie haniebny los ich spotkał? Rasa panów wypędzona ze swoich ziem przez podludzi. Podludzie zabrali im wszystko, sama ziemia nie wystarczyła, przywłaszczyli sobie nazwy Wandalów, Wenedów, Lechitów, przejęli aryjski język, ukradli nawet geny, aryjską haplogrupę R1a mają dziś głównie Słowianie. Jak ci biedni Niemcy, Szwedzi, Norwedzy, Duńczycy i Anglicy udowodnią teraz, że to oni są Ludami Haratu?

Dragomira

***

Dopisek:

Adam Smoliński mówi:

Tu jest mapa dla spokojności duszy wszelkich nawracaczy, a zwłaszcza jednego.

germania-8

50 komentarzy do “Germania Magna czyli Gotts mit uns

  1. Adam Smoliński

    Ostatni akt sprzątania rozpoczął niejaki führerek Hyclerek. tylko znowu ci wstrętni Słowianie do dupki nakopali, a łuny „bochater” marnie zczezł ze swoją, jeszcze bardzie „bochaterską” armią Übermenschów.
    Ach Ci podludzie!!! 😀

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  2. Adrian Leszczyński

    Świetny tekst! Trzeba przeczytać całość, aby dojść do końca, bo końcówka jest najlepsza. Ironia to chyba najlepsza broń w walce słownej. Wychwalać wroga do granic absurdu, aby stało się to żałośnie śmieszne i jak najmniej poważnie. To sam ustąpi. Sam się podda, niewytrzymawszy siły sarkazmu. Brawo Dragomira! 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
          1. Adam Smoliński

            Pewnie, nie zna bo skąd by miało znać. 😀
            Szybciej znajdzie się głazno w bajkach słowiańskich. 🙂
            Dla Google to już za stare i za słowiańskie.

            Polubienie

      1. SKRiBHa

        BuRN+STeiN

        https://pl.wiktionary.org/wiki/bursztyn

        etymologia:
        (1.1–2) śdn. born + stēn → źródło + kamień[1][2]

        https://en.wiktionary.org/wiki/Bernstein

        Etymology
        Via German Low German from Middle Low German bernstein, barnstēn. Pertaining to brennen ‎(“to burn”) with Low German metathesis of -r- (compare bersten, Born). Cognate with English brimstone and Old Norse brennisteinn. The word was borrowed from Middle Low German into several Scandinavian and Slavic languages.

        https://en.wiktionary.org/wiki/brennen#German

        Etymology
        A merger of Old High German brennan (from Proto-Germanic *brannijaną), and Old High German brinnan (from Proto-Germanic *brinnaną). Cognate with Dutch branden, Swedish brinna, Old English beornan, and therefore English burn.

        https://en.wiktionary.org/wiki/Reconstruction:Proto-Germanic/brinnan%C4%85

        Proto-Germanic
        Etymology

        Kroonen reconstructs Pre-Germanic *bʰrénuh₁e-, from Proto-Indo-European *bʰrewh₁-.[1]

        https://en.wiktionary.org/wiki/Reconstruction:Proto-Indo-European/b%CA%B0rewh%E2%82%81-

        Proto-Indo-European
        Alternative reconstructions

        *bʰrew-[1]

        Root

        *bʰrewh₁-[1][2][3]

        to boil
        to brew
        (…)

        Wg mnie to od WaR, WaR”yC’/T’ albo od Z”/R”aR, Z”/R”aR”yC’/T’GaR, GaR+NeK
        …..

        Jak widać „polska” wiki nie wie co mówi… ale to raczej nie dziwi nic, no nie, ale żeby angielskojęzyczna ściemniała, że palić to gotować..? hehehe… Nic, jedźmy nikt nie woła…

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. Adam Smoliński

          😀 😀 😀
          Może stuknięci Angole gotowali na tych płonących kamieniach, nie wiedzą, że w Rzymie sprzedali by je za wartość większą od złota. 😀

          Polubienie

          Odpowiedz
        2. Adam Smoliński

          Skryba, Ty masz rację z tym rdzeniem War.
          W j. słowiańskim rdzeń „war” nie jest związany tylko z gotowaniem, ale ma również związek z ogniem, czy płomieniem i płonięciem.
          Warzenie – gotowanie, pierwotnie odbywało się na ogniu.
          Watra to płonący stos, ognisko.
          Gwar to głośna gadanina – gadka, ale jednocześnie płomienną gadaniną, nawet gniewna, bo zagniewać ( z + agni + wać), to rzucać ogniste słowa.
          Tak samo gwarzenie nie jest szeptaną rozmową, lecz, jak wynika z gwaru raczej głośną, płomienną.
          Angielskie war – wojna też jest właściwie związane z „ogniem walki”.
          Zatem, jest to ciągle nawiązanie do słowiańskiego źródłosłowu.

          Podobnie rzecz może się mieć ze słowem amber, do którego przyznają się Angole.
          Ma ono pochodzić od arabskiego słowa anbar oraz spokrewnione z perskim słowem ambar.
          Później następuje dość zawiły bełkot związany łaciną i j. francuskim, co ma udowodnić związek perskiego słowa ambar z ambrą, czyli woskowatej substancji w workach pławnych kaszalotów. Coś to za bardzo pokrętne.
          W j. słowiański, na oznaczenie „głazna – jantaru” były rdzenie:
          jan
          jam
          jom
          im
          Rdzenie te cały czas oznaczają kamień w postaci bursztynu, kamień odmienny od innych.
          Prawdopodobnie miano to dostało się do j. słowiańskiego od ugrofinów poprzez Bałtów lub od samych Bałtów.
          Teraz wystarczy dodać „j” do arabskiego anbar lub perskiego ambar i mamy:
          janbar oraz jambar.
          Teraz w tych słowach „b” zamieniamy na „w” i mamy:
          janwar oraz jamwar, czyli znowu mamy płonący kamień – jan+war oraz jam+war.
          Wróciliśmy, więc, do j. słowiańskiego.
          Te słowa mogły się dostać do j. perskiego i arabskiego poprzez handel jantarem w tam tych stronach.

          Polubienie

          Odpowiedz
          1. Adam Smoliński

            Ambre możemy tu wyłączyć (wosk kaszalotów), bo to jakaś kombinacja alpejska Angoli.
            To nie ma nic wspólnego z jantarem, Widziałem to. Kolor i konsystencje ma jak perłowy lakier do paznokci. Może gęstrzą.

            Polubienie

      2. Adam Smoliński

        Niestety nie, to germańskie, przerobione na niemieckie i jeszcze spolszczone.
        Tak, jak napisał Skryba – płonący kamień.
        Burn – płonąć
        Ston – sztyn – kamień.
        Jednak, jak Nam wiadomo, wszystko, co kundlowskie pochodzi od Nas, to w tym ustępie możesz mieć kupę racji Dragomiro. 🙂

        Polubienie

        Odpowiedz
          1. Adam Smoliński

            Z tego, co tłumaczy ang, wiki, „amber” pochodzi z j. arabskiego.
            Nie jestem o tym do końca przekonany, ale niech im tam.

            Polubienie

    1. hwsievers

      WSZYSTKO POWINNO BYC W CUDZYSLOWIU,OBCOJEZYCZNI NIE ROZUMIEJA POLSKICH ZARTOW. HISTORII O KTORA WALCZYMY NIE MOZNA SIE DOWOLNIE ,NAWET Z INTELEKTEM TU PRZEDSTAWIONYM,przedstawiac w cynicznym do niemcow/oni tego nie zrozumieja/SWIETLE.DOSKONALY ARTYKOL DLA ZNAJACYCH PRAWDE,LECZ DLA TYCH CO ZMIENIAJA HISTORIE I WYDZIERAJA JA NAM SLOWIANOM JEST JAK WODA NA MLYN,A ODKRECAC I TLUMACZYC TO DLUGA DROGA.WSZYSTKO CO CYNICZNE POWINNO BYC W „cudzyslowiu”.Dziekuje za prace ,polot,wiedze i polskosc.Prosze sie nad tym zastanowic-cudzyslow”” i cytat:…

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. Adam Smoliński

        To jest dla Nas, aby się pośmiać. Dla głupków nie ma co się wysilać. 🙂 Im nawet cudzysłów nie pomoże.
        Mądry zrozumie w czym rzecz.

        Polubienie

        Odpowiedz
  3. SKRiBHa

    http://bialczynski.pl/2016/11/08/scientific-research-an-academic-publisher-kontra-polskie-lemingi-antyslowianskie-na-uslugach-niemieckiej-miedzynarodowej-banksterki/#comment-29702

    Scientific Research an Academic Publisher kontra Polskie Lemingi Antysłowiańskie na usługach niemieckiej międzynarodowej banksterki!

    Scientific Research an Academic Publisher kontra Polskie Lemingi Antysłowiańskie na usługach niemieckiej międzynarodowej banksterki!

    Opublikowano 09:39 8 listopada 2016 przez Białczyński

    Bez komentarza. CB

    http://www.scirp.org/Journal/PaperInformation.aspx?PaperID=69428

    AA> Vol.6 No.3, August 2016

    Open Access

    The Philistine Inscription 4.5 from Ashkelon (Israel)

    Download as PDF (Size:752KB) HTML XML PP. 45-50
    DOI: 10.4236/aa.2016.63006 570 Downloads 1 168 Views

    Author(s) Leave a comment
    Giancarlo T. Tomezzoli1, Reinhardt S. Stein2

    Affiliation(s)
    1Etno-Archaeological Observatory, Munich, Germany.
    2Universiteit Utrecht, Uithof, Holland.

    ABSTRACT
    The origin and the nature of the Philistines is an enigma for the contemporary historical studies. They appear to have first settled the Aegean area and then, as a Sea People, around 1200 B.C. to have invaded and settled the south part of present Israel. The recent Harvard Leon Levy Expedition excavations in the area of the port of the ancient Philistine Ashkelon recovered 18 jar handles and one inscribed ostracon made from local clay. The ostracon, classified as RN 9794, hosts the inscription 4.5 that is particularly illuminating about the origin and nature of the Philistines. The analysis of all the possible 27 spellings of the inscription reveals one of them which, compared with the present surviving Slavic languages, appears to have the specific meaning of: People come in, we see, or in loose translation: Come and see. The inscription and the considerations developed in this article indicate that the Philistines of the ancient Ashkelon, or the Philistines in general, was a Proto-Slavic tribe or people which spoke a non-survived Proto-Slavic language, which settled in the south part of present Israel in the Iron Age, i.e. well before the VII century A.D. generally accepted period of the Slavs arrival in Eastern Europe.

    KEYWORDS
    Israel, Ashkelon, Philistines, Inscription, 4.5, Ostracon, RN 9794, Slavic

    Cite this paper
    Tomezzoli, G. and Stein, R. (2016) The Philistine Inscription 4.5 from Ashkelon (Israel). Advances in Anthropology, 6, 45-50. doi: 10.4236/aa.2016.63006.

    References

    [1]
    Ambrozic, A. (2005). The “Warrior” Stele from Lemnos. In Proceedings of the 10th International Topical Conference Ancient Settlers of Europe (pp. 107-120). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.
    http://www.korenine.si/zborniki/zbornik05/ambrozic_warrior.pdf

    [2]
    Chadwick, J. (1987). Linear B and Related Scripts (pp. 50-56). Berkeley: University of California Press.

    [3]
    Chadwick, J. (1995). Linear B and related scripts. British Museum Press., London. ISBN 0-7141-8068-8.

    [4]
    Colless, E. B. (no date), Cyprus Scripts. Proposed decipherment by Brian E. Colless.

    [5]
    Cross, F. M., & Stager, L. E. (2006). Cypro-Minoan Inscriptions Found in Ashkelon. Israel Exploration Journal, 56, 129-159. https://sites.google.com/site/collesseum/cyprusscripts

    [6]
    Evans, A., & Myres, J. (1961). Inscriptions in the Minoan Linear Script of Class A. W. C. Brice (Ed.), London: Oxford University Press.

    [7]
    Facchetti, G., & Negri, M. (2014). Riflessioni preliminari sul ciprominoico. Do-so-mo, 10, 9-25.

    [8]
    Faucounau, J. (1977). études Chypro-Minoennes. Syria Tome, 54, 209-249.
    http://www.persee.fr/doc/syria_0039-7946_1977_num_54_3_6604

    [9]
    Faucounau, J. (1980). études Chypro-Minoennes. Syria Tome, 57, 375-410.
    http://www.persee.fr/doc/syria_0039-7946_1980_num_57_2_6701
    http://dx.doi.org/10.3406/syria.1980.6701

    [10]
    Faucounau, J. (1994). The Cypro-Minoan Scripts: A Reappraisal Fifty Years after John F. Daniel’s Paper. Κυπριακη Αρχαιολογiα Τóμοxi ΙΙI. Archaeologia Cypria, IΙI, 93-106. https://lekythos.library.ucy.ac.cy/bitstream/handle/10797/6383/Faucounau.pdf?sequence=1

    [11]
    Faucounau, J. (2007). Les Inscriptions Chypro-Minoennes. Paris: L’Harmattan.

    [12]
    Lytov, D. (2015).
    http://dmitri-lytov.livejournal.com/233453.html

    [13]
    Masson, O. (1994). La plus ancienne inscription chypriote syllabique (opheltau). Cahier du Centre d’études Chypriotes, 22, 33-36.

    [14]
    Serafimov, P. (2007). New Reading of the Thracian Inscription on the Golden Ring From Ezerovo. In Proceedings of the Fifth International Topical Conference Origin of Europeans (pp. 176-183). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.
    http://www.korenine.si/zborniki/zbornik07/serafimov_ezer07.pdf

    [15]
    Serafimov, P. (2007). Translation of Eteocretan Epioi Inscription. In Proceedings of the 5th International Topical Conference Origin of Europeans (pp. 199-206). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.
    http://www.korenine.si/zborniki/zbornik07/serafimov_epioi07.pdf

    [16]
    Serafimov, P., & Perdih, A. (2009). Translation of the Linear Tablet HT 13From Crete. In Proceedings of the 7th International Topical Conference Origin of Europeans (pp. 58-73). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.
    http://www.korenine.si/zborniki/zbornik09/seraf_ht13.pdf

    [17]
    Serafimov, P., & Tomezzoli, G. (2011). Evidence for Early Slavic Presence in Minoan Crete. In Proceedings of the 9th International Topical Conference Origin of Europeans (pp. 219-229). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.
    http://www.korenine.si/zborniki/zbornik11/serafimov_slavic_crete.pdf

    [18]
    Serafimov, P., & Tomezzoli, G. (2012). New Reading of the Linear A Inscription on the Golden Pin CR-ZF-1 from Crete. In Proceedings of the Tenth International Topical Conference Origin of Europeans (pp. 83-89). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.

    [19]
    Stein, S. R., & Tomezzoli, G. T. (2016). The Inscription of Parvomai (Bulgaria). Advances in Anthropology, 6, 25-29.
    http://file.scirp.org/pdf/AA_2016051914541451.pdf

    [20]
    Tomezzoli, G., & Serafimov, P. (2013). The Linear A Inscriptions II.1, II.2 from the Palace of Knossos. In Proceedings of the Eleventh International Topical Conference Origin of Europeans (pp. 105-114). Ljubljana: Zaloznistvo Jutro.

    [21]
    Uziel, J. (2007). The Development Process of Philistine Material Culture: Assimilation, Acculturation and Everything in between. Levant, 39, 165-173.
    http://blogs.bu.edu/aberlin/files/2011/09/Philistine-Material-Culture.pdf
    http://dx.doi.org/10.1179/lev.2007.39.1.165

    [22]
    Wilford, J. N. (2007). Philistines but Less and Less Philistines. The New York Times Online Edition, 13 March 2007.

    …..

    SKRiBHa 8 listopada 2016 o 10:35

    Ten sam Giancarlo T. Tomezzoli jest współautorem tej pracy:

    http://file.scirp.org/pdf/AA_2013051612554944.pdf
    DNA Genealogy and Linguistics. Ancient Europe
    Anatole A. Klyosov, Giancarlo T. Tomezzoli

    Bardzo dziękuję za upowszechnienie tych wiadomości! 🙂

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. Adrian Leszczyński

      do trolla Pawła M.: Na początek prypeciowy trollu chciałbym się ciebie zapytać czy masz odwagę występować pod swoim pełnym nazwiskiem? Czy może piszesz z więzienia i stąd te M. po imieniu? Po ostatnich przygodach z prusackimi pachołkami, którzy okazali się tchórzami w dyskusji i złodziejami, moje zdanie jest takie, że nie powinno się rozmawiać z anonimowymi hitlerowskimi przydupasami. Można z tymi kretynami rozmawiać pod warunkiem, że będą występować pod swoim prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Po co to? Ano po to, by za jakiś czas, gdy hitlerowska narracja ws pochodzenia Słowian stanie się oficjalnie uznaną brednią, to aby ci kretyni, jak niejaki Paweł M., nie pochowali się jak szczury w swych anonimowych norach. Chcę, aby nazwiska kłamców i głupców były znane i aby za jakiś czas nie próbowali zgrywać autorytetów, podczas gdy są tylko imbecylami wyśmiewającymi ludzi mądrzejszych od siebie.
      Poza tym próba reklamowanie swoich XIX-wiecznych, przestarzałych wypocin prusackich na tym portalu nie odniesie pożądanego skutku. Nikogo do prusackich bredni tu nie przekonasz. Jesteś na to za mały i za głupi. Ponadto jesteś tchórzem i frajerem, z którym jakakolwiek dyskusja nie ma sensu. Cenzurowanie na swoim forum ludzi, którzy podważają prusacko-hitlerowską historyczną narrację, której jesteś usłużnym pieskiem, pokazuje jak małym i tchórzliwym jesteś osobnikiem. Dyskusja z tobą nie ma sensu, gdy próbujesz cenzurować wypowiedzi innych osób. Dlatego bądź tak miły i spadaj do roboty, którą uwielbiasz robić: lizać cztery litery nazistom i wychwalać ich kretyńską narrację.
      Ws. pochodzenia Słowian jesteście już trupami szczylu! Tak jak michnikowcy byli pewni w swej bucie wygranej salonu, tak jak zwolennicy Hillarii w USA obudzicie się któregoś dnia z łapskami w hitlerowskim nocniku i nie będziecie mogli dojść do siebie po dotkliwej porażce. Po to mi potrzebna wasze nazwiska, aby nie pozwolić idiotom na ucieczkę przed odpowiedzialnością za swoją głupotę. Chcę móc was idiotów wytykać palcami po tym, gdy tę porażkę oficjalnie poniesiecie. I by móc przestrzegać przed wami inne osoby.
      A póki co, won stąd tchórzliwy kretynie! Nikogo tu nie przekonasz do naziolstwa.

      Polubienie

      Odpowiedz
  4. Zbigniew Jachnicki

    JA – DAR
    to podarunek od serca, prezent, suwenir…
    to coś, czym ugaszczasz przybysza.
    niby drobnostka, bo znaleziona na brzegu morza, ale ENERGETYCZNIE działająca jak LEK.
    Siła oddziaływania ja-daru nie jest jeszcze naukowo oszacowana, ale może przyjdą takie czasy, że się dowiemy co odczuwali ludzie chodzący na co dzień po ziemi bosą stopą, otoczeni energią drzew, znający tajemnice ukrytą w dzisiejszej cywilizacji śmierci.

    Polubienie

    Odpowiedz
  5. Pingback: Starożytna Cywilizacja Polski | Słowianie - Wiara Przyrodzona

  6. Pingback: Dragomira Płońska: Germania Magna czyli Gotts mit uns | Białczyński

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s