Cztery warstwy duchowości człowieka

Wiara Słowian jest zarówno monoteistyczna, jak i politeistyczna. Monoteistyczna, ponieważ jest bóg najwyższy, Świętowit, czyli święty stworzyciel, demiurg, który stworzył świat. Politeistyczna, ponieważ Świętowit rozszczepia się na innych bogów, którzy są jego częściami składowymi, emanacjami różnych jego cech i sił przyrody. Przed nim była tylko Nicość, Nica, Nyja, czyli czarna materia i czarna energia. Świętowit był pierwszą formą istnienia, jaka się z niej wyłoniła. To wydarzenie fizyka nazywa wielkim wybuchem, początkiem wszechświata.

Pierwszą formą istnienia, nieistnienia, w ogóle, jest czarna materia, antymateria, nadal stanowi jej większość, gdyż wszechświat składa się przede wszystkim z niej. To, co zmaterializowało się w materii, zawsze najpierw zaistniało w antymaterii, czarnej materii, w nicości, a tylko ułamek antymaterii zmaterializował się. Nicość to bezkresne źródło wszelkiego istnienia. W niej się wszystko rodzi i umiera. To możliwość zaistnienia wszystkiego, co tylko zaistnieć może. Matryca, całość, chaos. Źródło i praprzyczyna wszystkiego. Wszystko, co powstało, powstało z nicości. Każda forma istnienia, powstała z nieistnienia, bo nieistnienie jest możliwością zaistnienia. To jakby negatyw naszej, rzeczywistości ale to raczej my jesteśmy negatywem jej. Nicość jest inspiracją każdego działania, każdej myśli. Cząstkę nicości nosimy w sobie. Podobnie jak światło Świętowita.

Człowiek składa się z czterech ciał, warstw. Jednym z nich jest dusza, świadomość, światło, jaźń. Tu mieści się nasza prawdziwa natura, głębsze dobro. Stąd pochodzi kreatywność, tu rozpoczyna się każdy nasz kreatywny akt. Stąd pochodzi impuls do każdego twórczego działania. Tu mamy w sobie cząstkę nicości i cząstkę boskiego światła. To światło wygląda jak gwiazda, dlatego bywa nazywana gwiazdą rdzenia.

Dusza, świadomość wytwarza intencję, wolę, to jest następne ciało. Ta warstwa to moc, siły życiowe i intencje. Na tym poziomie określamy swoje intencje, głębokie duchowe cele, zadania życiowe, czyli takie, których wypełnienie jest celem tej naszej inkarnacji. Tej, ponieważ to tu, rozpoczyna się to nasze konkretne wcielenie. Dusza, świadomość, gwiazda rdzenia inkarnuje się wiele razy, natomiast następne, pochodne od niej ciała, są przynależne tylko do tego jednego fizycznego wcielenia. Z ciała mocy wypływa motywacja do wypełniania zadań i celów życiowych, dla których pojawiliśmy się na planie ziemskim. W nim znajduje się magazyn wszelkich naszych intencji. Przez nie odczuwamy pragnienie robienia tego, co powinniśmy w życiu robić. Z niego czerpiemy wolę życia. Ono czerpie energię z duszy oraz z ziemi, jeśli na niej żyje w ciele fizycznym (w tym akurat jest wyraźna różnica pomiędzy płciami, kobiety z racji budowy narządów płciowych wydajniej pobierają energię ziemi). Jest takim naszym generatorem mocy. Mistrzowie sztuk walki, swoje ciosy wyprowadzają aż z tego poziomu, dlatego odnoszą tak spektakularne efekty. Ta warstwa jest też odpowiedzialna za kształty ciała astralnego i fizycznego, to ona utrzymuje ich formę.

Intencja płynąca z ciała mocy tworzy energię, z której zbudowane jest kolejne ciało, ciało astralne. Ciało astralne bywa też określane duchem, aurą, polem aurycznym, polem energetycznym, polem bioenergetycznym. Jest to siedlisko naszej osobowości. Mieszczą się w nim nasze doznania fizyczne, emocje, racjonalny umysł, relacje z innymi, wola. Składa się z siedmiu poziomów, warstw, odpowiadających siedmiu poziomom doświadczenia życiowego. Jest to energia otaczająca i przenikająca nasze ciało fizyczne, które z niej powstało na jej obraz i podobieństwo. W aurze już są widoczne poszczególne narządy, a nawet choroby. Ba, nawet te choroby, które się jeszcze nie pojawiły w ciele fizycznym.

Materia to też energia, tylko o bardzo wolno poruszających się i ciasno upakowanych cząsteczkach. Im wolniej się poruszają, wirują, drgają i im ciaśniej są upakowane, tym materia jest twardsza.1 Właśnie tym jest nasze ciało fizyczne. Materią, czyli energią naszych ciał aurycznych, tylko, że o bardzo ciasno upakowanych i bardzo wolno poruszających się cząsteczkach.

Na Jawi, czyli w ciele fizycznym, żyjemy po to, aby się uczyć, rozwijać, a przede wszystkim, zbierać doświadczenia. Nie tylko dla nas samych, ale i dla Bogów. Bogowie nie posiadają ciał fizycznych, dlatego doświadczenia związane z materią, mogą pozyskiwać tylko przez nas i nasze doświadczenia życiowe.

Gdy umieramy, pozostałe, wyższe ciała odłączają się od ciała fizycznego, a ono ulega rozpadowi, ponieważ nie jest mu dostarczana energia. Bywa ze dusza i ciało mocy oddzielają się od ciała astralnego od razu, bywa ze pozostają połączone jeszcze przez dziesiątki lat. Do póki się nie oddzielą, nie mogą pójść do Nawi, gdyż ciało astralne zawsze pozostaje na Ziemi, na Jawi, tylko w innym wymiarze, w innej rzeczywistości. Zarówno samo ciało astralne, jak i połączone z ciałem mocy i duszą, ale oddzielone już od ciała fizycznego, nazywamy duchem.

Tym właśnie są duchy. W dzisiejszym zateizowanym, pozbawionym wiedzy ezoterycznej (duchowej) świecie, wiele takich form istnienia, jeszcze długo po śmierci swojego ciała fizycznego, nie rozumie, że nie żyje. „Przecież po śmierci miało być nic, a ja dalej istnieję, myślę, czuję”. Jeżeli nawet rozumie, że nie żyje, to nie wie gdzie ma pójść. Dokoła jest ciemno. Tę ciemność rozjaśniamy zapalając im znicze. Każdy ogień byle w ich intencji. Liczy się intencja. Można go nawet im zapalać mentalnie, nie zapalając nic fizycznie, tylko sobie wyobrażając, wizualizując zapalanie komuś ognia i jak wokół niego robi się jasno. Zwykle po umarłe dusze przychodzą przewodnicy, rodzina, dziadowie, lecz nie po wszystkich ktoś wychodzi. Nie po wszystkich komuś chce się wyjść, tak jak w życiu, bo nie wszyscy są tego warci. Zmarli często nie wiedzą że należy wezwać przewodnika, chcieć żeby się ktoś pojawił, poprosić o to. Tym przewodnikiem najczęściej jest wcześniej zmarła bliska osoba. Ludzie o bardzo wysokiej świadomości i wiedzy duchowej nawet tego nie potrzebują, wiedzą dokąd powinni się udać. Bywa, że w tzw. podróżach szamańskich, odwiedzają to miejsce świadomie za życia. Nieświadomie odwiedzamy je wszyscy podczas snu. W świecie astralnym przemieszczanie się jest bardzo łatwe, wystarczy o jakimś miejscu pomyśleć i natychmiast przenosimy się do niego, tylko trzeba wiedzieć, gdzie chcę się udać, żeby tam trafić, dlatego tych, co nie wiedzą, ktoś musi tam zaprowadzić.

Duchy przez większość czasu przebywają jakby we śnie, z którego czasem coś je wybudza. Wybudzają je zwłaszcza sprawy jakie były dla nich ważne za życia, zwłaszcza te niedokończone. Szczególnie interesuje ich, jak się dalej potoczyły. Potrzebują tej wiedzy. Mogą ją uzyskać od ludzi, którzy coś o tych sprawach wiedzą. Dlatego rzadko interesują ich dzieci. Wchodzą w kontakt z ciałami astralnymi, duchami, żywych ludzi, aby pozyskać cenne dla nich informacje. Wybudzają ich też intensywne myśli o nich, zwłaszcza te nacechowane emocjami, szczególnie, jeśli płyną ze strony osób, z którymi byli bardzo związani emocjonalnie. Sprawami, jakie ich ciekawią są też, oczywiście, dalsze losy ludzi, którzy byli dla nich ważni za życia.

Gdy ciało mocy razem z duszą, oddzielą się od ducha, ciała astralnego, to razem idą do Nawii, na Welę. Tam są sądzone przez Welesa. Oceniane są przede wszystkim ich intencje w czasie życia. Dwa rodzaje dusz, jeśli nie rokują nadziei na poprawę, są unicestwiane. Są to dusze zwyrodnialców, np. seryjnych morderców ze szczególnym okrucieństwem oraz takich ludzi, którzy konsekwentnie odmawiają wszelkiego rozwoju i gromadzenia doświadczeń. Te dwa rodzaje dusz są rozpraszane w Nicy. W Nicości, która podczas osądu stoi za plecami Welesa. Jeśli ciało mocy, intencji oraz dusza, świadomość zostaną zniszczone, duch, ciało astralne, bez czerpanej od nich energii, szybko blednie i znika. Gdy osąd jest pozytywny, dusza przechodzi do Wyraju, siedziby Jasnych Bogów. Po jakimś czasie pobytu tam, przemyślenia dotychczasowego życia, zaplanowania następnego, ponownie wytworzy nową intencję, a ta stanie się mocą sprawczą dla nowej inkarnacji ludzkiej. W jej efekcie powstanie nowy człowiek, dusza powraca do Jawi, aby na nowo iść ścieżką życia i doświadczeń. Natomiast ciało mocy, intencji, zostaje w Nawi, królestwie Welesa.

Nawia to wręcz bajeczny świat. Są tam rozlegle łąki i trawniki. Roślinność jest soczyście zielona. Istnieją w niej olbrzymie świątynie, m.in. sztuk i nauk, gdzie artyści dalej tworzą, a naukowcy dalej badają. Te perłowe, fosforyzujące budowle, mienią się różnymi pastelowymi kolorami. Również i w tej rzeczywistości bardzo szybko można się przemieszczać. Olbrzymie trawniki, korytarze gigantycznych gmaszysk, przebywamy w oka mgnieniu. To tam jest indiańska Kraina Wiecznych Łowów. W tym świecie dalej się rozwijamy, spędzając wieczność na robieniu tego, co nas interesuje. Z tego wymiaru przynosimy na Jawię wszystkie wynalazki. Ciała intencjonalne naukowców, które tam przebywają, pracują nad technologiami, które pojawią się w przyszłości na Ziemi. Wszyscy to miejsce odwiedzamy we śnie. Na ogół nic nie pamiętając później, abyśmy za dużo wiedzy stamtąd nie przenieśli na ten świat.

Za życia, pomimo, że każde z poszczególnych ciał funkcjonuje w innej rzeczywistości, w innym wymiarze, to do puki jesteśmy w stanie czuwania, są w sobie mocno zakotwiczone, tzn. cześć ciała wyższego, znajduje się w niższym. Najniższe jest fizyczne. Gdy natomiast śpimy, wyższe ciała, niemalże odłączają się od fizycznego, większość ich energii odchodzi, zostaje tylko cienka nic życia, łącząca je ze śpiącym. To, co zostaje, materialnie ciało fizyczne, jest trochę jak zombie. Nie odczuwa emocji, nie myśli, nie ma tego, co nazywamy człowieczeństwem. Posiada jedynie programy, odpowiedzialne za podtrzymywanie podstawowych funkcji życiowych, takich jak oddychanie, działanie serca i innych organów. Taki „autopilot”. Na tym „autopilocie”, także chodzimy, pływamy, mówimy językiem ojczystym lub innym, w którym myślimy, prowadzimy samochód, jeździmy na rowerze, nartach, konno. Oczywiście, jeśli tak dobrze opanowaliśmy te umiejętności, że wykonujemy je mechanicznie. „Autopilot” potrafi upilnować ciało fizyczne przed bytami fizycznymi, gdy się do niego zbliżą lub zaczną coś z nim robić. Alarmuje on wtedy ciała wyższe, aby wróciły. Nazywamy to czujnością. Powrót ciał wyższych do ciała materialnego skutkuje zwykle jego przebudzeniem. Jednak „autopilot” nie potrafi obronić ciała przed atakiem bytów z innych wymiarów, bo nie oddziałuje na tych płaszczyznach. Byty te mogą przerwać nić życia łącząca ciało materialne z ciałami wyższymi, a wtedy ciało umrze. Podobnie jest wtedy, gdy ktoś świadomie „wychodzi z ciała”, aby odbywać podróże szamańskie. Ci, którzy to robią, na ogół zakładają mocne bariery ochronne. Dlatego, paradoksalnie, „wychodzenie z ciała” jest bezpieczniejsze niż zwyczajne spanie, jeśli ktoś umie to robić prawidłowo. Im więcej zbłąkanych duchów gdzieś przebywa, tym spanie tam jest mniej bezpieczne. Takimi miejscami są np. szpitale. Zwłaszcza dla osłabionych chorobą.

Ciała astralne, mają bardzo ograniczoną zdolność do oddziaływania na materię, wymaga to od nich wiele wysiłku i energii, której nie posiadają zbyt wiele do działania w świecie materialnym. Nie mogą też na planie fizycznym czynić zła, natomiast na poziomie astralnym już mogą. Dlatego dobre duchy starają się chronić swoich bliskich, a nawet zupełnie obcych ludzi. Ochraniają ich w astralu przed duchami złymi albo po prostu niekontrolującymi swojej energii. Dobre duchy przebywają m.in. w szpitalach pilnując chorych. Czasem przysyłają silniejsze od siebie duchy znajomych, aby przeciwstawić się zagrożeniu. Znajomych, nie tylko ze swojego życia, po śmierci też zawiera się znajomości. Dobre duchy często oddają swoją energię ciałom astralnym żywych (bo właściwie tylko z nimi mogą wchodzić w bezpośredni kontakt), ponieważ mają jej w nadmiarze, czerpiąc bezpośrednio ze źródła świetlistej energii, jednak mogą ją wykorzystywać tylko do działania na płaszczyźnie astralnej.

Siła ducha zależy od siły jego osobowości, jaką miał za życia. Jednak najważniejszą jest chwila śmierci. Dlatego bardzo silne są duchy samobójców, bo samobójstwo wymaga ogromnej odwagi lub desperacji. Bohaterska śmierć też jest pewnym rodzajem samobójstwa, bardzo szlachetnego, czyni z człowieka silnego i dobrego ducha. Niestety, ludzie, którzy zmarli w wielkich cierpieniach, np. byli torturowani, często stają się wściekłymi na cały świat, złymi duchami. Generalnie, dobrzy ludzie stają się dobrymi duchami, źli złymi. Takie dobre duchy potrafią nawet obcych ludzi nakrywać kołderką, żeby nie zmarzli, kiedy się odkryją w nocy. Przede wszystkim, alarmują żywych, gdy dzieje się coś złego – „Coś kazało mi spojrzeć w górę i zobaczyłem, że dach się pali.” oraz przeganiają od nich złe duchy.

Przypisy:

1Stąd mamy postaci materii: plazmę, lotną, ciekłą, stałą i bezpostaciową (sadza – węgiel bezpostaciowy).

9 komentarzy do “Cztery warstwy duchowości człowieka

  1. Pingback: Książka, wstęp i dwa fragmenty | Imperium Lechitów

  2. Pingback: O podręczniku Dragomiry | Imperium Lechitów

  3. dragomiraplonska Autor wpisu

    To z duchami, szczególnie silnie odczułam na cmentarzu w Nadarzynie pod Warszawą. Dawno tam już nie byłam, podobno coś przebudowali i atmosfera się popsuła. Gdy byłam tam ostatnio, czyli lata temu, z cmentarza był wygrodzony cmentarzyk wojskowy. Pochowani są tam ludzie zebrani z okolicznych pól bitew w różnych czasach. Szerokie przejście do dużej płyty, a idąc w lewo, można obejść na około krzaczki rosnące po środku, taki klombik. Z wielką przyjemnością przechadzałam się tamtędy wolniutko, ponieważ słychać było mormorando, w powietrzu wisiało coś takiego, jakby połączenie pomiędzy niebem a ziemią, tak że nasuwała mi się na myśl fraza z wiersza „prosto do nieba czwórkami szli”. Powietrze było geste, czułam że idę przez nich, to było przyjemne. Ktoś mi później powiedział, że oni właśnie w ten sposób oddają energię. Inni ludzie, którzy tam byli mówili o atmosferze przyjaźni, braterstwa. Nawet mało sensytywne osoby zauważały bardzo pozytywną aurę tego miejsca.

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. Adam Smoliński

      Coś takiego odczułem, ale o zupełnie odwrotnym charakterze i skutku. Było to w obozie w Oświęcimiu. Wszedłem do jedynej komory gazowej, której nie wysadzono. Energia tam była tak ciężka, że musiałem natychmiast wyjść.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. dragomiraplonska Autor wpisu

        Pewien Żyd mi mówił, że jak fotografował cmentarz żydowski w Warszawie, to cały tłum ludzi, znaczy duchów, szedł z nim. Bardzo wyraźnie to odczuł i po dłuższym czasie od wydarzenia, jeszcze był tym bardzo przejęty i wzruszony.

        Polubienie

        Odpowiedz
      2. dragomiraplonska Autor wpisu

        Negatywne miejsce, świetlica w pewnej zadupiastej wiosce pod Warszawą. Prawie wszyscy czują, że coś tam jest nie tak. Zwalają to na karb czegoś realnego, pewnie jest zagrzybiona, mówią. Mi się wydawała zakurzona, ale dopiero po zmroku, w dzień, nie. Jedna z pracujących tam kobiet, bała się wchodzić do hydroforni. Zdarzyło mi się kilka razy być tam samej. W dzień, spoko, bardzo przyjemna atmosfera. Za to po zmroku, atmosfera robiła się nie znośna, jakby ściany na mnie napierały, coś mnie z tam tąd wyrzucało. Wyraźnie czułam, że to coś jest wściekłe, że chce mnie wyrzucić, czułam, że stoi, że zwijają mu się pięści. Na planie astralnym mnie atakował, wytrzymywałam to, ale było to bardzo męczące psychicznie. Inna osoba mówiła, że czuła, iż ktoś ja próbuje z tam tąd wyrzucić, ale ktoś inny ją chroni.
        Któregoś razu, osoba, która tam pracowała, powiedziała mi, ze wiele lat wcześniej, kierował tym miejscem jakiś mężczyzna, odbywał się tam hazard, ten mężczyzna narobił sobie długów, i się powiesił. Zgadnij gdzie? – pyta mnie. W hydroforni. – odpowiadam. Z kąd wiesz? Bo z tam tąd to wyłazi.
        Tylko mnie prosiła, żebym nie opowiadała tego, tym, którzy tam pracują, bo będą się bać.

        Polubienie

        Odpowiedz
        1. dragomiraplonska Autor wpisu

          Wyraźnie widać na podanych przykładach, iż to, że kulturowo tak wysoko cenimy ludzi, którzy oddali swoje życie, aby bronić innych, oraz lękamy się tych, którzy odebrali sobie życie pod wpływem negatywnych emocji, w akcie desperacji, rozpaczy, strachu, gniewu, ma swoje racjonalne przesłanki.

          Polubienie

          Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s