Archiwa miesięczne: Maj 2019

Klasówka z polnych duchów? Neopoganie jak katolicy

Dziwne, że akurat taki artykuł znalazł się na stronie TVP TYGODNIK, pisowskiej, o proweniencji katolickiej. A tu dość rzetelny i ciekawy artykuł o rodzimowiercach litewskich i bliskiej rejestracji związku wyznaniowego Romuva na Litwie.

Autorstwa Wojciecha Stanisławskiego.

Litwini mają szczęście pod tym względem. Chrześcijaństwo narzucono im dopiero w XIV w., a jak się okazuje, nie do końca. Stara wiara przodków przetrwała w Litwinach i teraz się odradza coraz mocniej.

Jednak skatoliczona Polonia litewska próbuje przeciwdziałać odradzaniu się pogaństwa na Litwie. To jest prawdziwy powód konfliktów Litwinów z Polonią. Polscy katole tradycyjnie pchają się z nawracaniem i swoją chorą moralnością, jednocześnie pokazując Litwinom swoją wymyśloną wyższość. Kto długo wytrzyma, gdy mu gość w domu meble przestawia według własnego upodobania?

Wiem to z pierwszej ręki, znajomego Litwina.

Polakom jeszcze daleko do Litwinów, pod tym względem. Jeszcze długo będą klęczeć w syndromie sztokholmskim, zaczadzeni pustynną zarazą. Widać to po ostatnich wyborach do parlamentu euro-kołchozu.

Ale do rzeczy, oto artykuł:

https://tygodnik.tvp.pl/38756036/klasowka-z-polnych-duchow-neopoganie-jak-katolicy

Ignas, Eigintas, przestańcie gadać! Ostatni raz pytam: jak ma na imię bóg mórz, Bankutys czy Praamžius? Egle, pamiętaj: na środę referat o Vakarinė! I uprzedzam całą klasę: będę pytała ze wszystkich duchów polnych, od Nuogalisa do Raudongerklisa, nie myślcie sobie, że przez Zimowe Przesilenie wam się upiecze…

To, co powyżej, to na razie taka trochę political, a trochę pedagogical fiction, „Wspomnienia niebieskiego mundurka” skrzyżowane z Pratchettem. Ale w rozpoczynającym się, a najdalej w przyszłym roku szkolnym można już będzie usłyszeć podobny monolog znużonej nauczycielki w niejednej litewskiej szkole.

Wileński Sejmas czeka tylko na opinię ociągających się trochę komisji, by ostatecznie przegłosować oficjalnie uznanie neopogańskiego związku religijnego Romuva za oficjalnie uznaną wspólnotę religijną. Szanse są duże – podczas debaty w maju tego roku za posunięciem tym opowiedziało się 67 posłów przy 10 głosach sprzeciwu (19 wstrzymało się od głosu).

Od chwili uznania zaś „rodzimowiercy” będą cieszyć się nieporównanie większymi przywilejami niż sto kilkadziesiąt małych związków wyznaniowych, zarejestrowanych przez litewskie Ministerstwo Sprawiedliwości.

Na wniosek rodziców będą mogli prowadzić zajęcia z religii w szkołach państwowych i prowadzonych przez samorządy, udzielać ślubów bez potrzeby ich dodatkowego sankcjonowania przez administrację państwową i nabywać na własność ziemię, na której wznoszą świątynie.

Mogą też liczyć na przyznanie czasu antenowego, prowadzenie ordynariatu w wojsku, ulgi podatkowe i szereg innych przywilejów, jakimi zwykle cieszą się „duże” wspólnoty religijne, w rodzaju paszportów dyplomatycznych dla wysokich rangą duchownych.

Religia młodych i wykształconych

Współczesna Litwa jest znacznie bardziej zróżnicowana wyznaniowo niż Polska. Jej „krajobraz religijny” stanowi wzruszającą pamiątkę po Rzeczypospolitej Wielu Narodów: dzięki protekcji patrona Litwy, św. Kazimierza, rzymskich katolików jest nadal blisko 80 procent, ale drugą co do wielkości grupę wyznaniową stanowią bracia prawosławni obediencji moskiewskiej, trzecią – starowierzy, potem zaś postępują luteranie oraz ewangelicy reformowani, późni dziedzice magnackich protektorów kalwinizmu.

Po nocy komunizmu odrodziły się w tatarskich wioskach nieliczne wspólnoty sunnickie, bliżej granicy z Białorusią czynne są trzy parafie grekokatolickie, każdy zaś, kto po drodze do Wilna przejeżdżał przez Troki, pamięta o Karaimach. W Wilnie i Kownie w piątkowy wieczór jarzą się też światła w sześciu synagogach.

Mimo więc, że ok. jednej dziesiątej populacji nie deklaruje przynależności do żadnej wspólnoty religijnej – wiernych nie brakuje, tym bardziej, że po odzyskaniu wolności w roku 1990 na Litwie pojawili się też entuzjaści buddyzmu i hinduizmu, baptyści, adwentyści i wspólnota chasydzka Chabad Lubawicz.

Przez trzydzieści lat niepodległości tego rodzaju „małych wspólnot religijnych” pojawiło się blisko 900; większość okazała się efemerydami, w rejestrze Ministerstwa Sprawiedliwości znajduje się ich w tej chwili 161. Jak to się jednak stało, że właśnie wspólnota Romuvy, a nie prężne w innych krajach społeczności „drugiej fali reformacji” podjęła starania o uzyskanie wyższego rangą statusu, „zrównanie w prawach” z katolikami czy luteranami – i jest o krok od jego uzyskania?

Odpowiedzią jest po pierwsze dynamika: Romuva jest najszybciej rozwijającą się na Litwie wspólnotą religijną: w chwili jej oficjalnego zarejestrowania w roku 1991 liczyła nieco ponad tysiąc członków, dziś przynależność do niej deklaruje ponad 5 tysięcy. Taki wzrost o 400% sprawił, że liczebnie już dziś konkurują z Karaimami, najmniejszą z dziewięciu „dużych” wspólnot: mają też wszelkie dane na dalszy rozrost, biorąc pod uwagę, że do wspólnoty przystępują ludzie młodzi, stosunkowo zamożni, wykształceni i nierzadko wielodzietni.

 

Czytaj dalej:

Agnimir

„1000 LAT PODŁOŚCI” – Wiesław Glaner

To książka autorstwa Wiesława Glanera.

Jest to znakomita analiza pustynnej zarazy i jej systemowych działań na społeczeństwa oraz pojedynczych ludzi.

Pozycja, którą warto posiadać i przede wszystkim PRZECZYTAĆ – od deski do deski.

Dla systemu judeo – chrześcijańsko – islamskiego, czyli pustynnej zarazy, jest ta książka bardzo nie wygodna, bo przekazuje prawdę o tym systemie.

Tu autor opowiada o swojej książce:

Oto strona Wiesława Glanera: http://glaner.wixsite.com/lektury , gdzie można kupić tę książkę. To tylko 37 zł, a ile bardzo ważnej wiedzy.

Agnimir

MEGALITY Historia Sprzed 5500 lat – dokument

Ten film mówi sam o sobie, zatem niepotrzebny jest mój komentarz.

Ważnym jest to, że archeolodzy sami mówią, iż ludność kultury naczyń lejkowatych nie przyszła na teren obecnej Polski, lecz tu się tworzyła w cywilizację.

Dokument opowiada o piramidach typu kujawskiego, które są rozsiane po całej Polsce, od Bałtyku po Tatry. Zatem, w ten sposób wyznaczone są przybliżone granice k. naczyń lejkowatych.

Piramidy typu kujawskiego są kilka tysięcy lat starsze od piramid egipskich.

Najmniejszymi „skażeniami” przez inne kultury okazuje się wybrzeże M. Bałtyckiego, gdzie z trudem docierały nowe trendy kulturowe oraz inwazje z kierunku wschodniego, jak w Małopolsce.

Dziwnym jest jednak to, że jak widać w filmie, przy istniejących możliwościach pozyskania materiału genetycznego, nic się nie wspomina o haplogrupie ludności k. naczyń lejkowatych.

Pisowska prokuratura i policja zamyka szykanami usta niewygodnym blogerom i przedsiębiorcom

Może popełniam plagiat w tytule, ale ja uważam, że pisowska prokuratura i policja nie tylko chce szykanami zamykać i pacyfikować firmy i blogerów niewygodnych dla działań PiSu, ale już to wykonuje.

Jak zdobyć pieniądze na swoją działalność polityczną i gospodarczą?

Zabrać je komuś, kto je posiada. Zwłaszcza, kiedy ma się nieograniczoną władzę oraz prokuratorów i policję na usługach.

Nie ważne, że ten, któremu chcą zabrać majątek, wcale nie musi go posiadać.

Zabiorą, co się da zabrać, „a niech zdycha z głodu, skoro taki nie pokorny”.

Przykładem niech będą ostatnie wydarzenia blogera prowadzącego kanał na You Tube pt. „Bądź Na Bieżąco”:

Jak się okazuje, szykany, które przeszedł ów bloger, miały nie tylko zamknąć mu usta, ale pozbawić Go całego majątku. Został bezpodstawnie oskarżony o jakieś przekręty finansowe, które zostały kompletnie obalone przez Sąd drugiej instancji, a prokurator ośmieszony.

Lecz hydra nie dała jeszcze za wygraną. Podkuliła ogon i przyczaiła się. Zapewne uderzy jeszcze raz, bo jest wiecznie głodna pieniędzy.

PiS bardzo potrzebuje pieniędzy na swoje „PLUSY”, zatem zrobi wszystko, aby je wydrzeć Polakom, jakimkolwiek sposobem. Tylko po to, aby je rozdać, co będzie oddziaływaniem propagandowym, a propaganda jest najważniejsza. Jest tak ważna, jak „Propaganda Sukcesu” w czasach Gierka. Czyż obecna propaganda PiSu nie jest identyczna do tej z lat 70 tych?

Tak, jak przed wiekami, pustynna zaraza nauczyła ludzi dwulicowości i parszywego zachowania, złodziejstwa, lichwy, tak i teraz uczy polityków tego samego.

To nie ważne, czy jest to PiS, PO, Kukiz 15, PSL, czy SLD, wszyscy oni trzymają się kościółka, źródła pustynnej zarazy.

Tym bardziej, że PiS, posiadając większość w parlamencie, skupił w jednym ręku całą władzę, łącząc funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Jest to kuriozum w Unii Europejskiej. W ten sposób prokuratorzy stali się lokajami na usługach polityków. Czyli wg starej pustynno – komunistycznej zasady: „Dajcie mi człowieka, a paragraf na niego się znajdzie”.

Czyż pustynna zaraza nie eliminowała wszystkich, którzy nie chcieli jej przyjąć?

Czyż te metody działania nie zostały wypraktykowane już wcześniej przez „miłosierny kościółek”?

Czyż w ten sposób pustynna zaraza nie zdobywała pieniądze na swoje istnienie i działanie?

Nie łudźcie się, że to będzie się zmniejszać. Te kleszcze będą zaciskane jeszcze bardziej, bo ta hydra jest nienasycona i pieniędzy potrzebuje więcej i więcej, aby jej propaganda sukcesu wciąż rosła i rosła.

Zobaczcie, jak to załatwia PiS rękoma usłużnych prokuratorów, policjantów, a zwłaszcza „sprawiedliwego prokuratora generalnego”, który zawsze czymś „ZASŁYNIE”.

Firma Visanto Jerzego Zięby to kolejny przykład służalczej prokuratury i policji:
Czytaj dalej o Visanto:

https://bialczynski.pl/2019/04/29/pisowska-prokuratura-i-policja-chce-szykanami-zamknac-firme-visanto-jerzego-zieby-i-spacyfikowac-ruch-wolnosciowy-w-polsce

Czy, aby Polacy sami nie pchają głowy pod tę gilotynę, klękając przed „Zbawcami”?

Agnimir