Archiwum kategorii: Imiona

Dziewczyna żołnierza, czy dziewczyna żołnierz?

Wersja w j. chńskim:

 

Tekst piosenki:

Rascwietali jablani i gruszy,
Papłyli tumany nad riekoj.
Wychadila na bierieg Katiusza,
Na wysokij bierieg na krutoj.

Wychodiła, piesniu zawadiła,
Pro stiepnowo, sizowo orła.
Pro towo, kotorowo liubiła,
Pro towo, czi pisma bieriegła.

Oj ty, piesnia, piesienka diewiczja,
Ty lieti za jasnym sołncem wslied..
I bojcu na dalniem pograniczje
Ot Katiuszy pieriedaj priwiet.

Pust’ on wspomnit diewuszku prostuju,
Pust’ usłyszyt, kak ona pojot,
Pust’ on zemliu bierieżot rodnuju,
A liubow’ Katiusza sbierieżot.

Rascwietali jabłoni i gruszy
Popłyli tumany nad riekoj.
Wychodiła na bierieg Katiusza,
Na wysokij bierieg na krutoj.

„Katiusza” radziecka piosenka żołnierska. Skomponowano do niej muzykę, napisano słowa i po raz pierwszy odśpiewano w 1938 r. Jednak wbrew temu, co chce nam wmówić polskojęzyczna Wikipedia, nie powstała wtedy od zera. Jej twórcy inspirowali się ruskimi pieśniami i legendami opowiadającymi o Katiuszy, bohaterce, wojowniczce, która zakochała się w żołnierzu wrogiej armii. Oboje służyli swoim ojczyznom, strzegąc pogranicza, tylko po przeciwnych stronach. Jak widać autorzy tych filmików czują lub wiedzą, że ta piosenka nie opowiada o dziewczynie żołnierza, tylko o dziewczynie żołnierzu/żołnierce.

Katiusza, to nie jest żadna Kasia, czy Kasieńka.

Jusza to towarzyszka broni (patrz: towarzysz husarski), osoba należąca do związku wojowników. Podobnie, jak jej męski odpowiednik, to Jusz. Taki związek to „sojusz”.

Jusz, Jusza należą do sojuszu.

sojusz – sojusznik

so jusz – so jusz nik

przy czym:

so = razem, wspólnie, krąg, koło

nik = tworzący, uczestnik, czynownik (j. ros. wykonawca, (później) skazaniec ciężkich robót)

Końcówki rzymskich nazw: Juliusz, Gajusz, Winicjusz, Petroniusz, Marycjusz, Mariusz, patrycjusz, najwyraźniej mają słowiańskie źródłosłowy. Oznaczają ludzi przynależących do zbrojnego związku i takie są przecież mityczne początki protoplastów patrycjuszowskich (co oznacza człon „patro” możesz sprawdzić tytaj:  https://zapomnianalechia.wordpress.com/2017/11/27/nasz-jezyk-w-epoce-kamienia/) rodów.

„Kat” z pewnością nie jest imieniem, bo nie taka jest budowa imion słowiańskich. To pseudonim. Co może oznaczać?

Polskie – kot, niemieckie – katze, angielski – cat, białoruskie – koszka, kośka

kat

katować

katana – japoński miecz

cut – angielskie ciąć

katauti – hindi ciąć

Wszystkie wyżej wymienione słowa mają związek z cięciem. Kot tnie pazurami. Miecz tnie. Kat ścina głowę. Dlatego ten pseudonim można przetłumaczyć, jako tnąca.

Katiusza

Kat jusza

Tnąca towarzyszka broni.

Dragomira

Imieniny – prastary obyczaj

W siódmą wiosnę życia słowiańskiemu dziecku wyprawiano kosopleciny jeśli było dziewczynką lub postrzyżyny, jeśli było chłopcem. Była to bardzo ważna uroczystość. Nadawano mu wtedy imię, wcześniej używano przezwiska. Przydzielano też wtedy piastunkę i piastuna. Od tej pory dziewczynkę, matka i piastunka zaczynały uczyć zajęć kobiecych, a chłopca, ojciec i piastun, zajęć męskich. Uroczystości kosoplecin i postrzyżyn odbywały się w Jare Gody w dniach 22 – 25 marca. Później, co roku człowiek ten obchodził rocznicę nadaniu mu imienia, czyli imieniny. Cztery główne święta coroczne były kilkudniowymi pasmami uroczystości. Ba, nawet na jednym przyjęciu świętowano z wielu powodów. Np. postrzyżyn jednej z osób i imienin pozostałych. Dziecięcych lub później w dorosłości nabytych przezwisk Słowianie nierzadko używali do końca życia. Postępowali tak szczególnie wojownicy, prawdziwe imię zachowując tylko dla wiadomości bliskich. Wynikało to z przekonania, iż znając prawdziwe imię człowieka można uzyskać nad nim władzę i mu zaszkodzić.

Gdy na tereny współczesnej Polski przyszło chrześcijaństwo, starało się wyplenić słowiańskie imiona, zastępując je „chrześcijańskimi”. Spotkało się to z dużym oporem rycerstwa, które przeforsowało nadawanie synom słowiańskich imion rodowych, powtarzających się w rodzinie. Chłopi kombinowali. Nadawali słowiańskie miano, którego w rzeczywistości używano oraz miano chrześcijańskie, którym chrzczono. Potem wmawiali chrześcijańskim duchownym, iż miano słowiańskie jest zdrobnieniem od chrześcijańskiego. Długo, np. nie mogli się zdecydować, czy Jaśko jest zdrobnieniem od Jana, czy Jakuba. Co ma wspólnego Jaś z Janem? Jan zdrobniale, to przecież Janek.

Ponieważ w Polsce trudno było wyplenić obyczaj obchodzenia rocznicy nadania imienia, kościół wmówił wiernym, iż imieniny to dzień świętego patrona. Tu kłania się chrześcijańska zasada skromności, która w Średniowieczu prowadziła nawet do tego, że autorzy nie podpisywali się pod swoimi dziełami. chrześcijańska skromność nakazywała uczcić dzień poświęcony świętemu, a nie obchodzić dzień własnej rocznicy, własnego, ważnego wydarzenia. Oczywiście chrześcijanie w zamian za to spodziewali się opieki takiego świętego patrona. Zawsze byli ludzie, którzy nie mieli świętego patrona związanego z imieniem od chrztu. Doktryna chrześcijańska nie narzuca czczenia patrona od chrztu, można patrona od bierzmowania. Nie narzuca też szczególnego kultu jakiegokolwiek świętego, gdyż wszechmocny jest jedynie Bóg w trójcy jedyny prawdziwy. Chrześcijanin nie ma obowiązku obchodzenia imienin. Zwyczaj imienin jest kultywowany głównie w Polsce.

Upowszechnienie się kalendarza oraz laicyzacja społeczeństwa spowodowały dodawanie do kalendarza imion spoza grona chrześcijańskich świętych. Gdy w dwudziestoleciu międzywojennym rozwijał się ruch rodzimowierczy i prasłowiański, słowianofile wzorując się na znanych im zwyczajach, zaczęli tworzyć kalendarz imion słowiańskich. Te znane im zwyczaje były kalką obyczajów już chrześcijańskich.

Co ma zrobić współczesny człowiek?

Co chce, jak widać jest wiele możliwości?

Jak wszystko inne najlepiej zacząć od zastanowienia się, kim się jest, kim chce się być, dokąd zmierza, co chce osiągnąć?

Przykładny chrześcijanin polski najczęściej będzie adorować swojego patrona, chrześcijańskiego świętego, wybranego mu przez rodziców (imię o chrztu), bądź przez siebie samego (imię od bierzmowania), w przypisany mu dzień, obchodząc imieniny. Może też obchodzić dzień św. patrona swojego zawodu lub uderzyć w wysokie chrześcijańskie tony: wszechmocny jest jedynie Bóg, a kult świętych i przypisywanie im szczególnych mocy zalatuje pogaństwem i wielobóstwem.

Umiarkowani, laicy także mogą postępować rozmaicie. Obchodzić imieniny, bo to polska tradycja. Nie ma w kalendarzu Twojego imienia? To wybierz sobie dowolny dzień, który Ci odpowiada. Świętować urodziny, bo taka moda od jakiegoś czasu płynie z zachodu. Co chce? Chcesz urządzić przyjęcie? Pretekst zawsze się znajdzie. Nie chcesz? Mów, ze nie obchodzisz. To takie proste.

Rodzimowierca także nie jest skazany na jedna opcję. Myślę, że nie ma „obowiązku” urządzania kosoplecin i postrzyżyn w Jare Gody. Jednak dzieciom urządzałabym je właśnie wtedy, niedługo po 21 marca. Dlatego, że na naszej szerokości geograficznej jest to energetyczny początek dla całej przyrody. Jest to najlepszy czas dla rytuału przejścia, którym jest uroczystość oznaczająca rozpoczęcie wieloletniego procesu przechodzenia od dzieciństwa do dorosłości. Ludzie to czują. Zastanówcie się, jak odbieracie ten czas? Czy nie jest to czas, nowego, początku, odnowy?

Do bycia Rodzimowiercą nie jest niezbędne, ani słowiańskie imię, ani przejście jakichkolwiek rytuałów.

Jeśli ktoś jednak chce, to przecież w każdym wieku może wyprawić sobie obrzęd nadania słowiańskiego, prawdziwego imienia. W jakim dniu? W takim, jaki czuje, że jest do tego odpowiedni. To, iż mamy już imię w dokumentach, nadane niedługo po urodzeniu, w niczym nie przeszkadza. Tak, jak wcześniej pisałam, Słowianie nierzadko przez całe życie używali przezwiska (nadanego im w różnych okresach życia), a prawdziwe imię, nadane podczas kosoplecin lub postrzyżyn, zachowywali tylko dla bliskich, rodziny i przyjaciół. Pozostali znali jedynie ich przezwisko, przydomek, pseudonim. My, współcześni Rodzimowiercy możemy uznawać imię nadane po urodzinach za przezwisko, pseudonim, którym posługujemy się w kontaktach z obcymi, a prawdziwe słowiańskie imię przyjąć później i używać w gronie tych, którym ufamy, których lubimy. Właśnie tak mamy zamiar postąpić ja i Adam. Urządzić sobie kosopleciny/postrzyżyny i nadać sobie imiona. Dotychczasowe miana uważamy za przezwiska.

Jak widać, możliwości jest wiele. Do wyboru, do koloru. 🙂

Dragomira