Archiwum kategorii: Językoanawstwo

Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju?

https://bialczynski.pl/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/adam-smolinski-dlaczego-rzymianie-mieli-taki-problem-z-przekroczeniem-dunaju-oraz-linki-do-zmijowego-plemienia-i-sprawy-wawelskiego-smoka/

Adam Smoliński – Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju?

Przy okazji informacji o Wałach Żmijowych pragnę przypomnieć o innym terminie związanym ze Żmijem Ogiennym. Był to rodzaj taktyki walki prowadzonej przez Sławian. Ognisty Smok lub Ognisty Żmij. Jednym ze sposobów walki taktycznej Słowian był nocny atak jazdy konnej z zapalonymi pochodniami. Większość ludów starożytnej Europy, odmiennych od Słowian, swoje bitwy prowadziło w czasie dnia. Atak nocny był dla nich zawsze zaskoczeniem, raczej nie potrafili walczyć w nocy. Słowianie tworzyli specjalne grupy wojowników wytrenowanych tylko do walki w nocy, zadające decydujące uderzenie, kończące bitwę w nocy. Taktyka ta była sławna wśród innych ludów Europy. Była dla nich przerażająca. Atakujący nocą Sławianie jawili się im jako demony, przed którymi nie ma obrony. Może stąd w bajkach i legendach innych ludów zawarta informacja, że smoki zionęły ogniem? Możliwe też, że w bitwie były używane przez Sławian miotacze ognia. Musieli oni znać właściwości ropy naftowej, która występowała w naturalnych kałużach, w Bieszczadach, jeszcze w czasach Łukasiewicza. Może tzw. „ogień grecki”, wcale nie był wynalazkiem Greków? Inną taktyką było symulowanie ucieczki z pola bitwy, a tym samym wciąganie w z góry zaplanowaną zasadzkę. Na ten wybieg Słowian nabierało się wiele armii, nawet jeszcze w XX w. Echa Ognistego Smoka oraz przerażenie, jakie on wywoływał można zobaczyć w filmie „Trzynasty wojownik” – w reżyserii Johna McTiernana – z 1999 r., na podstawie powieści Michaela Crichtona – Zjadacze umarłych. Nie jest to wcale powieść fantasy, to przypomnienie pewnych faktów historycznych. Raczej nieodbywających się nad Morzem Czarnym, lecz gdzieś w północno-zachodniej Europie, na styku Celto-germanów i Słowian – Wenedów (Wądów). Słowianie oczywiście przedstawieni są tu z pozycji propagandy germańskiej. Można tu zobaczyć, z jaką perfidią jesteśmy przedstawieni jako odrażający Wendole. Jak szczury żyjące w norach, zjadające odpadki i trupy własnych członków plemienia – kanibale. Wskazanie kogoś kanibalem zawsze propagandowo przynosi skutek odrazy. Celto-Germanie przedstawieni są oczywiście jako dzielni, cywilizowani bohaterowie, którzy zwyciężają odrażających Wendoli.
Jednak ta wraża propaganda pokazuje jeszcze inny aspekt sprawy, jak bardzo musieli się nas – Sławian, bać, że teraz tak nas opluwają, w zasadzie to normalne. Pomiędzy kłamstwami jest w filmie zawartych kilka prawd. Na przykład figurka Mokoszy przypisana jest Wendolom, czyli Sławianom.
Przy całej dyskusji o historii Europy, między Słowiany, Germany i Romajami; między allochtonistami i autochtonistami, należy zadać jedno podstawowe, długie pytanie. – Jeżeli ci wielce Grecy tworzyli wielkie imperium i zawładnęli Małą Azją i Persją; jeżeli ci wielcy Rzymianie tworząc jeszcze potężniejsze imperium, zajęli północną Afrykę, tereny dzisiejszej Francji, Hiszpanii, Grecji, Małej Azji; dlaczego oni wszyscy nie weszli poza granice Dunaju, Kaukazu i dzisiejszego Afganistanu; na północ? Dlaczego potężni Rzymianie zadali sobie tyle trudu, aby przepłynąć straszną cieśninę i zdobyć mało urodzajną wyspę Brytów? Dlaczego atakowali niby zaprzyjaźnionych Celtów i przyjaznych Germanów? Lecz jakoś nie przeszli Dunaju, a było bliżej?
Wiedzieli przecież, że na północy są zasobne lasy, zielone łąki i uprawne pola. Znali dobrze wartość bursztynu, równającą się często wartości złota. Wiedzieli gdzie ten bursztyn się wydobywa; wiedzieli też, że tam na północ od Dunaju są ogromne zasoby rud cyny, miedzi, ołowiu, żelaza i złota. Zadowolili się tylko kupowaniem tych dóbr. Żadna gorączka nie pognała ani Greków, ani Rzymian, za Dunaj, na północ, aby przyłączyć te tereny do imperium. Pytam dlaczego? Czyżby Dunaj był szeroką rzeką wrzącej lawy, nie do przebycia? Dunaj nazwali limesem – nie przekraczalną granicą. Tylko strach mógł być tą barierą.

Adam Smoliński

Tutaj link do filmu „Trzynasty wojownik” [1999]: https://www.cda.pl/info/trzynasty_wojownik_[1999]

Dziewczyna żołnierza, czy dziewczyna żołnierz?

Wersja w j. chńskim:

 

Tekst piosenki:

Rascwietali jablani i gruszy,
Papłyli tumany nad riekoj.
Wychadila na bierieg Katiusza,
Na wysokij bierieg na krutoj.

Wychodiła, piesniu zawadiła,
Pro stiepnowo, sizowo orła.
Pro towo, kotorowo liubiła,
Pro towo, czi pisma bieriegła.

Oj ty, piesnia, piesienka diewiczja,
Ty lieti za jasnym sołncem wslied..
I bojcu na dalniem pograniczje
Ot Katiuszy pieriedaj priwiet.

Pust’ on wspomnit diewuszku prostuju,
Pust’ usłyszyt, kak ona pojot,
Pust’ on zemliu bierieżot rodnuju,
A liubow’ Katiusza sbierieżot.

Rascwietali jabłoni i gruszy
Popłyli tumany nad riekoj.
Wychodiła na bierieg Katiusza,
Na wysokij bierieg na krutoj.

„Katiusza” radziecka piosenka żołnierska. Skomponowano do niej muzykę, napisano słowa i po raz pierwszy odśpiewano w 1938 r. Jednak wbrew temu, co chce nam wmówić polskojęzyczna Wikipedia, nie powstała wtedy od zera. Jej twórcy inspirowali się ruskimi pieśniami i legendami opowiadającymi o Katiuszy, bohaterce, wojowniczce, która zakochała się w żołnierzu wrogiej armii. Oboje służyli swoim ojczyznom, strzegąc pogranicza, tylko po przeciwnych stronach. Jak widać autorzy tych filmików czują lub wiedzą, że ta piosenka nie opowiada o dziewczynie żołnierza, tylko o dziewczynie żołnierzu/żołnierce.

Katiusza, to nie jest żadna Kasia, czy Kasieńka.

Jusza to towarzyszka broni (patrz: towarzysz husarski), osoba należąca do związku wojowników. Podobnie, jak jej męski odpowiednik, to Jusz. Taki związek to „sojusz”.

Jusz, Jusza należą do sojuszu.

sojusz – sojusznik

so jusz – so jusz nik

przy czym:

so = razem, wspólnie, krąg, koło

nik = tworzący, uczestnik, czynownik (j. ros. wykonawca, (później) skazaniec ciężkich robót)

Końcówki rzymskich nazw: Juliusz, Gajusz, Winicjusz, Petroniusz, Marycjusz, Mariusz, patrycjusz, najwyraźniej mają słowiańskie źródłosłowy. Oznaczają ludzi przynależących do zbrojnego związku i takie są przecież mityczne początki protoplastów patrycjuszowskich (co oznacza człon „patro” możesz sprawdzić tytaj:  https://zapomnianalechia.wordpress.com/2017/11/27/nasz-jezyk-w-epoce-kamienia/) rodów.

„Kat” z pewnością nie jest imieniem, bo nie taka jest budowa imion słowiańskich. To pseudonim. Co może oznaczać?

Polskie – kot, niemieckie – katze, angielski – cat, białoruskie – koszka, kośka

kat

katować

katana – japoński miecz

cut – angielskie ciąć

katauti – hindi ciąć

Wszystkie wyżej wymienione słowa mają związek z cięciem. Kot tnie pazurami. Miecz tnie. Kat ścina głowę. Dlatego ten pseudonim można przetłumaczyć, jako tnąca.

Katiusza

Kat jusza

Tnąca towarzyszka broni.

Dragomira

Przydatne słówka chińskie i koreańskie

Dalszy ciąg: https://zapomnianalechia.wordpress.com/2018/08/07/jezyk-polski-przyszlym-swiatowym-lingua-franca/

Chiński i koreański dla początkujących, czyli:

– czy j. chiński (mandaryński) jest trudny?

– przydatne dla turystów chińskie słówka,

– poprawna wymowa nazw chińskich i koreańskich firm, które wymawiamy żle,

– jak odróżnić alfabet chiński, koreański i japoński?

Dragomira

Język polski przyszłym światowym, lingua franca

W nawiązaniu do dyskusji, która odbyła się tutaj:

https://bialczynski.pl/2018/07/25/okiemmatki-joanna-choluj-jaka-jest-prawda-historyczna-narracje-niemiecka-zastapi-rosyjska-jak-nic-nie-zrobimy-polacy/#comments

Przekopiowuję niektóre komentarze, reszta pod wskazanym wyżej linkiem:

mk

25 lipca 2018 o 13:54 Odpowiedz

Myślę że powinniśmy stworzyć jakąś wspólną platformę ze Słowiańskimi (no w sumie nie tylko) krajami Międzymorza. Mimo podobieństwa naszych języków, fajnie byłoby mieć takie miejsce gdzie wszyscy moglibyśmy zamieszczać i się dzielić tłumaczonymi materiałami, bo wtedy byłyby dostępne także dla reszty świata. Ja bym spokojnie mógł od czasu do czasu przetłumaczyć kilka artykułów. Tylko razem będziemy mieli odpowiednią siłę przebicia, żeby zrównoważyć rosyjską narrację. Chociaż tłumaczenie na angielski może nie brzmi jakoś super, to duża zaleta byłaby taka, że każdy mógłby brać teksty z takiej strony i tłumaczyć na swój własny język, bo ciężko żeby nagle każdy tekst opublikowany po polsku tłumaczyć na wszystkie Słowiańskie języki, dla niektórych par językowych to jak znajdzie się kilku tłumaczy to i tak dobrze… 😉

  • Dragomira

25 lipca 2018 o 16:52 Odpowiedz

Pomysł stworzenia takiej platformy jest bardzo dobry. Wręcz wspaniały. Jednak pomysł tłumaczenia na angielski na słowiańskiej platformie, jest bardzo zły. To by było CHORE! Tworzenie z języka angielskiego lingua franca dla Słowian???!!!

    • Dragomira

25 lipca 2018 o 17:03 Odpowiedz

Słowianie lepiej, czy gorzej, ale rozumieją na piśmie swoje języki nawzajem. Na piśmie jest łatwiej zrozumieć inne języki słowiańskie. Oczywiście jest jeszcze kwestia alfabetu, jednak młodzi Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Bułgarzy znają już alfabet łaciński, a wielu Słowian z innych krajów zna również rosyjską grażdankę.

Lechosław

27 lipca 2018 o 08:50 Odpowiedz

Wspólnego języka Słowian właściwie nie musimy tworzyć, on istnieje, wystarczy ujednolicić zasady pisowni.

mk

26 lipca 2018 o 10:40 Odpowiedz

Zachód zachodem, a jak Węgrzy, Rumuni, Persowie, czy Hindusi chcieliby się czegoś dowiedzieć o historii i dziedzictwie Słowian, a po części to nasze WSPÓLNE dziedzictwo, to w jakim języku im to przedstawicie? A może chcielibyście po ROSYJSKU???

Tak swoją drogą, Chiny już wyrastają na światową potęgę, a kto jeszcze mówi po chińsku poza nimi? A przepraszam, ludzie mówiący po mandaryńsku i kantońsku nie bardzo potrafią się dogadać między sobą. A może Chińczycy powinni porzucić swoje plany bycia hegemonem świata, przestać się dogadywać z obcymi w ich językach i poczekać aż reszta świata nauczy się chińskiego? Nie, to z pewnością jest ostatni punkt ich planu światowej dominacji…

Trzeba najpierw zbudować jedność Międzymorza (a nie wszyscy w nim mówią po słowiańsku!) – obojętnie jakimi środkami – a później myśleć o propagowaniu języków słowiańskich. Dominacja angielskiego jest prostą wypadkową dominacji centrów finansowo-handlowych londyńskiego City i Nowego Jorku, kiedy zbudujemy tu alternatywną siłę, to będziemy mogli mówić o budowaniu siły języków słowiańskich jako języków ponadnarodowych. W tej chwili jest tylko jeden język słowiański za którym stoi jakaś większa globalna siła (co prawda jedynie surowcowo-militarna) a ja nie zamierzam się tego języka uczyć, ani nim posługiwać.

  • Dragomira

26 lipca 2018 o 13:32 Odpowiedz

Język słowacki, ponieważ powstał na styku Słowiańszczyzny wschodniej, zachodniej i południowej, jest zrozumiały dla wszystkich Słowian. Pozostali Słowianie rozumieją go tak jak my. Polak, który nigdy wcześniej nie zetknął się ze słowackim, od razu rozumie w tym języku 60%-70%. W ciągu kilku dni może go opanować. Pozostali Słowianie też tak mają ze słowackim. Ponadto Słowacy nie mają imperialnej przeszłości, więc nikogo nie gryzą. 🙂 Dlatego to słowacki lansowałabym na lingua franca Słowiańszczyzny. Polski jest najbardziej podobny do prasłowiańskiego więc najlepiej nadaje się do badań. Niestety nasza imperialna przeszłość sprawia, że nie wszystkim Słowianom on się podoba. Język rosyjski jest najmniej słowiański z języków słowiańskich, 30% rdzeni słów w rosyjskim jest niesłowiańskiego pochodzenia.
Wyobrażam sobie, że na takim słowiańskim portalu, te same teksty, byłyby w różnych językach słowiańskich i w różnych alfabetach. Pojawia się jakiś tekst, kto potrafi go przetłumaczyć na inny język, ten tłumaczy. Sprzyjałoby to wzajemnemu poznawaniu swoich języków , bo ludzie by porównywali, oraz w efekcie, wykształceniu się wspólnego dialektu.
Zrozumienie już jest. Czytałam w necie dyskusję Serba, Słowaka i Polaka. Każdy pisał w swoim języku, tylko w alfabecie łacińskim. Oni się rozumieli i ja ich rozumiałam. Pod filmem „Stara baśń. Kiedy Słońce było bogiem” (po serbsku „Stara prica. Kad je Suńce bilo boh”), znaczy pod polskojęzyczną wersją, było wiele wpisów w stylu: To jest po polsku? Jestem Serbem i ja to rozumiem.

    • Dragomira

26 lipca 2018 o 23:48 Odpowiedz

Hindusowi jest łatwo nauczyć się słowiańskiego, bo hindi i sanskryt są bardzo podobne. Łatwiej niż angielskiego. Aparat mowy Hindusów, Chińczyków, Koreańczyków, Wietnamczyków, Japończyków jest lepiej przystosowany do mówienia językami słowiańskimi, niż germańskimi. Lepiej nimi mówią niż Niemcy, Angole itp., bo mają podobne syczące dźwięki (chińskie sia, hinduskie si – piszę fonetycznie). Germanie mają z tym trudności. Inny aparat mowy. Rosyjscy uczniowie, jeśli podać im kilka zasad jak zmieniały się głoski, tłumaczą z sanskrytu na rosyjski. W drugą stronę też to działa.
Niektórzy Chińczycy i Koreańczycy uczą się polskiego, bo im się to przydaje w pracy, albo dlatego, że są zainteresowani polską kulturą i muzyką poważną. Gdyby w jednej trzeciej Eurazji, w tym ponad połowie Europy (taki kawał świata zajmują kraje słowiańskie), można było porozumieć się w jednym dialekcie, Chińczycy i inni uczyliby się go znacznie chętniej.
Wietnamczycy w Polsce jakoś potrafią nauczyć się języka.
W języku rumuńskim jest jeszcze wiele pozostałości słowiańskich (nema problema brzmi chyba znajomo). Po co w XIX w. sztucznie romanizowali sobie język? Niech to teraz odkręcają.
Węgry mogą być ze Słowianami albo wcale. Obawiam się że taka jest rzeczywistość geopolityczna. Skoro tak kochają Polaków to niech się uczą polskiego.

    • Dragomira

26 lipca 2018 o 23:57 Odpowiedz

Gdyby w krajach słowiańskich, można było porozumieć się w jednym dialekcie, masowo zaczęli by się go uczyć Chińczycy, Koreańczycy, Japończycy i Hindusi, a to są przodujące gospodarki, spowodowałoby to, wyparcie przez ten dialekt, języka angielskiego z roli języka międzynarodowego.
Przypominam, że to Chińczykom bardziej zależy na Międzymorzu i odtworzeniu Jedwabnego Szlaku.

      • Dragomira

27 lipca 2018 o 00:11

Ponadto, przez Chińczyków, Koreańczyków itp. Hindusów i Arabów, Słowianie i słowiańska kultura, są szanowane bardziej niż zachodnie.
Zjednoczone i dobrze zarządzane kraje słowiańskie, połączone wspólnotą interesów z Chinami… wiecie gdzie reszta Europy i Hameryka mogłyby nas pocałować? …po uprzednim umyciu zębów, oczywiście. 😀

Nie wierzcie mi na słowo, ale zobaczcie sami, jak mówią po polsku Chińczycy:

Koreańczycy:

Japończycy:

Dla tych, którzy chcieliby liznąć trochę chińskiego i koreańskiego:

https://zapomnianalechia.wordpress.com/2018/08/07/przydatne-slowka-chinskie-i-koreanskie/

Dragomira

Nasz język w epoce kamienia

Padre

j. angielski – kapelan

j. asturyjski – ojciec

j. hiszpański – ojciec, rodzic, ksiądz

j. portugalski – kapłan, ojciec

j. włoski – ojciec, rodzic, twórca, sprawca

etymologia łacińska – pater – ojciec; zakonnik mający święcenia kapłańskie

łacińskie – pater pochodzi od łacińskiego patronus (rzekomo łacińskiego, bo końcówka wskazuje na grekę)

Patron

https://pl.m.wiktionary.org/wiki/patron

j. polski – opiekun; w dawnym prawie polskim zastępca procesowy, adwokat (mecenas to też opiekun); szef pułku w armii Imperium Rosyjskiego; nabój historycznej broni; szablon wykonany z tektury, metalu, drewna

wyrazy bliskoznaczne: patronować, patrol

j. angielski – stały klient; gość w hotelu, restauracji; mecenas sztuki

j. czeski, j. francuski, j. hiszpański, j. włoski – opiekun

j. norweski – nabój

j. szwedzki – nabój, ładunek, wkład; właściciel ziemski, ziemianin, gospodarz; opiekun

etymologia łacińska – patronus

Patria

https://pl.m.wiktionary.org/wiki/patria

j. polski – ojczyzna, kraj rodzinny

wyraz ten w j. polskim był w powszechnym użyciu aż do końca XVI w. kiedy to wyparł go wyraz ojczyzna

wyrazy pokrewne: patriotyzm, patriotyczny, patriotycznie, patriota, patriotka, patriarcha, Patria, Patrya

j. hiszpański – ojczyzna

j. łaciński – ojczyzna, kraj ojczysty

j. włoski – ojczyzna, miasto rodzinne

etymologia łacińska – patria

Nazwy miejscowe:

Patria, Patrya – szczyt w paśmie Lubomira i Łysiny Beskidzie Wyspowym

Patria – szczyt w paśmie Brańsko we wschodniej Słowacji

Patria – szczyt w Górach Lubowelskich na Słowacji

Patra, Patros – miasto w Grecji; Peloponez, Grecja Zachodnia, region Achaja, gmina Petros, nad Zat. Patraską

Petra (Jordania) – ruiny wykutego w skale miasta Nabatejczyków

petrus (łac.) – kamień, fragment skały

etymologia – greckie – petra – skała

petros (grec.) – kamień, fragment skały

Patroszyć

patro, patra – to kamień, skała, ojciec

szyć – to nie tylko łączyć, ale i przebijać

igła najpierw przebija materiał

szyje z łuku

przeszył go mieczem/strzałą

przeszył go na wylot

przeszył go strach

patroszyć – to szyć/przebijać kamieniem

Dawno, dawno temu, epoce kamienia (mezolicie, paleolicie (grec. litos – kamień)) ludzie sporządzali narzędzia z kamienia, kości, ości, poroży i drewna. Szczególnie poszukiwanymi rodzajami kamieni były krzemień i obsydian, ponieważ są łatwe w obróbce i ostre. Dlatego świetnie nadawały się do patroszenia upolowanej zwierzyny. Gdzie są kopalnie krzemienia i obsydianu? Przede wszystkim w Górach Świętokrzyskich. W Krzemionkach Opatowskich odkryto kopalnie krzemienia, które eksploatowano w czasie ok. 3900 – 1600 lat p.n.e. Znajdowały się tu warsztaty produkujące z krzemienia siekiery i noże, sprzedawane w całej Europie. Takie kopalnie i warsztaty w Górach Świętokrzyskich powstawały już 5000 lat p.n.e. Inne miejscowości to: Świeciechów, Tomaszów i Ożarów.

Drugim takim ośrodkiem są Góry Kaczawskie (polska kraina wygasłych wulkanów). Tam wydobywano obsydian i przetwarzano go, również od ok. 5000 lat p.n.e.

Inne kopalnie krzemienia w Europie z tego czasu, to: Włochy (np. Defensola), Hiszpania (Casa Montero), Anglia (Grimes Graves, Chuch Hill, Cissubry i in.), Belgia (Spiennes), Holandia (Rijckholt – St. Geertruid), Francja (Jablines), Dania (Hov), Białoruś (Krasne Sioło).

Nowożytna lingwistyka uważa, że rdzeń PTR – patro, patra, patria pochodzi z łaciny. Nam j.w. wyszło, że z greki. Ale czy na pewno z greki? Słowo patroszyć przeczy temu. Przeczy temu też określenie patron – nabój.

Co było pierwszym nabojem?

Kamień rzucany ręką. Potem kamień miotany z procy. Następnie strzała wypuszczana z łuku. Z czego robiono groty strzał (grot – grota)? Z kamienia (krzemień, obsydian) lub kości.

Patronować

patro – kamień

wać – słowo (zachowało się w sanskrycie watti – słowo)

patronować – to kamienne słowo

patronować – to przewodzić

A co ma przywódca?

ostatnie, czyli kamienne słowo

patron, to nie tylko skała, ale i opiekun

padre (ojciec) i patron (opiekun, kamień, skała) mają ten sam źródłosłów

Co wspólnego ma ojciec, opiekun i skała, kamień?

petros, petrus tłumaczy się też jako opoka

opoka to skała, ale i fundament

fundamenty wykonywano niegdyś z kamienia

słowo skała w dawnym j. polskim też było wieloznaczne, tak, jak dzisiejsze opoka

ojciec to opoka, fundament rodziny

Parta u m.in. Słowaków, Chorwatów i Łużyczan to kobiece nakrycie głowy, coś w rodzaju korony, diademu. Jest to symbol patronki, opoki, fundamentu rodziny, bo u Słowian była nim również kobieta.

Jak widać te pojęcia i skojarzenia, na podstawie, których je tworzono, powstały w głowie człowieka z epoki kamienia. Jak wyglądał jego świat? W jego świecie najtrwalsze, niezmienne były kamienie i skały. Wszystko dookoła się zmieniało wraz ze zmieniającymi się porami roku, dojrzewaniem, wzrostem, starzeniem. Puszcza inaczej wyglądała wiosną, inaczej latem, inaczej jesienią, inaczej zimą. Człowiek w ciągu swojego kilkudziesięcioletniego życia widział, jak kiełkuje mały dąbek, wzrasta wraz z upływem lat, aby w końcu przemienić się w rozłożyste drzewo. Obserwował, jak ludzie rodzą się, rosną, dojrzewają, starzeją się i umierają. Rzeka wiosną, przy roztopach rozlewała szeroko swe koryto. Potem je zwężała. Czasem nawet bardzo, jeśli było suche lato. Jeśli zaś było ulewne, wylewała z brzegów. Zimą pokrywała ją kra. Wszystko dookoła ulegało przemianom w nieustającym cyklu życia i śmierci. Tylko kamień, jak stał, tak stał, niezmienny. Dlatego to on dla człowieka prehistorycznego punktem odniesienia.

lata – roki odmierzano kamieniami (rock)

rok (przedział czasu) – rock (kamień)

Czas jest kamienny, nieubłagany, niewzruszony.

I skałę, i czas możesz sobie błagać, prosić, to nic nie da. Nic nie zmieni. Możesz się siłować ze skałą. To ty się zasapiesz. Ona nie drgnie na milimetr. Możesz się próbować ścigać z czasem. To nic nie da. Nic nie zmieni. To ty się zasapiesz. Czas będzie płynął w swoim rytmie, w swoim tempie, niewzruszony, nieubłagany, jak głaz. Stąd skojarzenie czasu z kamieniem.

Patroszyć, patron, patronować, to nie są łacińskie, ani greckie słowa, tylko słowiańskie. Stąd wniosek, że sam rdzeń PTR oraz słowa: patra, patro, patria nie są greckiego, ani łacińskiego pochodzenia.

Dlaczego nowożytna lingwistyka (jak również historia oraz archeologia) są zakłamane, wyjaśniałam pokrótce tutaj, ale jak to się stało, że w łacinie i grece są słowa pochodzenia słowiańskiego? Cóż, to długa, zawiła, ale i ciekawa historia.

Dragomira