Archiwum kategorii: wojna

Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju?

https://bialczynski.pl/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/adam-smolinski-dlaczego-rzymianie-mieli-taki-problem-z-przekroczeniem-dunaju-oraz-linki-do-zmijowego-plemienia-i-sprawy-wawelskiego-smoka/

Adam Smoliński – Dlaczego Rzymianie mieli taki problem z przekroczeniem Dunaju?

Przy okazji informacji o Wałach Żmijowych pragnę przypomnieć o innym terminie związanym ze Żmijem Ogiennym. Był to rodzaj taktyki walki prowadzonej przez Sławian. Ognisty Smok lub Ognisty Żmij. Jednym ze sposobów walki taktycznej Słowian był nocny atak jazdy konnej z zapalonymi pochodniami. Większość ludów starożytnej Europy, odmiennych od Słowian, swoje bitwy prowadziło w czasie dnia. Atak nocny był dla nich zawsze zaskoczeniem, raczej nie potrafili walczyć w nocy. Słowianie tworzyli specjalne grupy wojowników wytrenowanych tylko do walki w nocy, zadające decydujące uderzenie, kończące bitwę w nocy. Taktyka ta była sławna wśród innych ludów Europy. Była dla nich przerażająca. Atakujący nocą Sławianie jawili się im jako demony, przed którymi nie ma obrony. Może stąd w bajkach i legendach innych ludów zawarta informacja, że smoki zionęły ogniem? Możliwe też, że w bitwie były używane przez Sławian miotacze ognia. Musieli oni znać właściwości ropy naftowej, która występowała w naturalnych kałużach, w Bieszczadach, jeszcze w czasach Łukasiewicza. Może tzw. „ogień grecki”, wcale nie był wynalazkiem Greków? Inną taktyką było symulowanie ucieczki z pola bitwy, a tym samym wciąganie w z góry zaplanowaną zasadzkę. Na ten wybieg Słowian nabierało się wiele armii, nawet jeszcze w XX w. Echa Ognistego Smoka oraz przerażenie, jakie on wywoływał można zobaczyć w filmie „Trzynasty wojownik” – w reżyserii Johna McTiernana – z 1999 r., na podstawie powieści Michaela Crichtona – Zjadacze umarłych. Nie jest to wcale powieść fantasy, to przypomnienie pewnych faktów historycznych. Raczej nieodbywających się nad Morzem Czarnym, lecz gdzieś w północno-zachodniej Europie, na styku Celto-germanów i Słowian – Wenedów (Wądów). Słowianie oczywiście przedstawieni są tu z pozycji propagandy germańskiej. Można tu zobaczyć, z jaką perfidią jesteśmy przedstawieni jako odrażający Wendole. Jak szczury żyjące w norach, zjadające odpadki i trupy własnych członków plemienia – kanibale. Wskazanie kogoś kanibalem zawsze propagandowo przynosi skutek odrazy. Celto-Germanie przedstawieni są oczywiście jako dzielni, cywilizowani bohaterowie, którzy zwyciężają odrażających Wendoli.
Jednak ta wraża propaganda pokazuje jeszcze inny aspekt sprawy, jak bardzo musieli się nas – Sławian, bać, że teraz tak nas opluwają, w zasadzie to normalne. Pomiędzy kłamstwami jest w filmie zawartych kilka prawd. Na przykład figurka Mokoszy przypisana jest Wendolom, czyli Sławianom.
Przy całej dyskusji o historii Europy, między Słowiany, Germany i Romajami; między allochtonistami i autochtonistami, należy zadać jedno podstawowe, długie pytanie. – Jeżeli ci wielce Grecy tworzyli wielkie imperium i zawładnęli Małą Azją i Persją; jeżeli ci wielcy Rzymianie tworząc jeszcze potężniejsze imperium, zajęli północną Afrykę, tereny dzisiejszej Francji, Hiszpanii, Grecji, Małej Azji; dlaczego oni wszyscy nie weszli poza granice Dunaju, Kaukazu i dzisiejszego Afganistanu; na północ? Dlaczego potężni Rzymianie zadali sobie tyle trudu, aby przepłynąć straszną cieśninę i zdobyć mało urodzajną wyspę Brytów? Dlaczego atakowali niby zaprzyjaźnionych Celtów i przyjaznych Germanów? Lecz jakoś nie przeszli Dunaju, a było bliżej?
Wiedzieli przecież, że na północy są zasobne lasy, zielone łąki i uprawne pola. Znali dobrze wartość bursztynu, równającą się często wartości złota. Wiedzieli gdzie ten bursztyn się wydobywa; wiedzieli też, że tam na północ od Dunaju są ogromne zasoby rud cyny, miedzi, ołowiu, żelaza i złota. Zadowolili się tylko kupowaniem tych dóbr. Żadna gorączka nie pognała ani Greków, ani Rzymian, za Dunaj, na północ, aby przyłączyć te tereny do imperium. Pytam dlaczego? Czyżby Dunaj był szeroką rzeką wrzącej lawy, nie do przebycia? Dunaj nazwali limesem – nie przekraczalną granicą. Tylko strach mógł być tą barierą.

Adam Smoliński

Tutaj link do filmu „Trzynasty wojownik” [1999]: https://www.cda.pl/info/trzynasty_wojownik_[1999]

Dziewczyna żołnierza, czy dziewczyna żołnierz?

Wersja w j. chńskim:

 

Tekst piosenki:

Rascwietali jablani i gruszy,
Papłyli tumany nad riekoj.
Wychadila na bierieg Katiusza,
Na wysokij bierieg na krutoj.

Wychodiła, piesniu zawadiła,
Pro stiepnowo, sizowo orła.
Pro towo, kotorowo liubiła,
Pro towo, czi pisma bieriegła.

Oj ty, piesnia, piesienka diewiczja,
Ty lieti za jasnym sołncem wslied..
I bojcu na dalniem pograniczje
Ot Katiuszy pieriedaj priwiet.

Pust’ on wspomnit diewuszku prostuju,
Pust’ usłyszyt, kak ona pojot,
Pust’ on zemliu bierieżot rodnuju,
A liubow’ Katiusza sbierieżot.

Rascwietali jabłoni i gruszy
Popłyli tumany nad riekoj.
Wychodiła na bierieg Katiusza,
Na wysokij bierieg na krutoj.

„Katiusza” radziecka piosenka żołnierska. Skomponowano do niej muzykę, napisano słowa i po raz pierwszy odśpiewano w 1938 r. Jednak wbrew temu, co chce nam wmówić polskojęzyczna Wikipedia, nie powstała wtedy od zera. Jej twórcy inspirowali się ruskimi pieśniami i legendami opowiadającymi o Katiuszy, bohaterce, wojowniczce, która zakochała się w żołnierzu wrogiej armii. Oboje służyli swoim ojczyznom, strzegąc pogranicza, tylko po przeciwnych stronach. Jak widać autorzy tych filmików czują lub wiedzą, że ta piosenka nie opowiada o dziewczynie żołnierza, tylko o dziewczynie żołnierzu/żołnierce.

Katiusza, to nie jest żadna Kasia, czy Kasieńka.

Jusza to towarzyszka broni (patrz: towarzysz husarski), osoba należąca do związku wojowników. Podobnie, jak jej męski odpowiednik, to Jusz. Taki związek to „sojusz”.

Jusz, Jusza należą do sojuszu.

sojusz – sojusznik

so jusz – so jusz nik

przy czym:

so = razem, wspólnie, krąg, koło

nik = tworzący, uczestnik, czynownik (j. ros. wykonawca, (później) skazaniec ciężkich robót)

Końcówki rzymskich nazw: Juliusz, Gajusz, Winicjusz, Petroniusz, Marycjusz, Mariusz, patrycjusz, najwyraźniej mają słowiańskie źródłosłowy. Oznaczają ludzi przynależących do zbrojnego związku i takie są przecież mityczne początki protoplastów patrycjuszowskich (co oznacza człon „patro” możesz sprawdzić tytaj:  https://zapomnianalechia.wordpress.com/2017/11/27/nasz-jezyk-w-epoce-kamienia/) rodów.

„Kat” z pewnością nie jest imieniem, bo nie taka jest budowa imion słowiańskich. To pseudonim. Co może oznaczać?

Polskie – kot, niemieckie – katze, angielski – cat, białoruskie – koszka, kośka

kat

katować

katana – japoński miecz

cut – angielskie ciąć

katauti – hindi ciąć

Wszystkie wyżej wymienione słowa mają związek z cięciem. Kot tnie pazurami. Miecz tnie. Kat ścina głowę. Dlatego ten pseudonim można przetłumaczyć, jako tnąca.

Katiusza

Kat jusza

Tnąca towarzyszka broni.

Dragomira